Find a bud on a tree… feel the texture. Ten pąk znalazłam na drzewku owocowym w ogrodzie mojego brata. Chyba grusza. W dotyku gładki, twardawy, chłodny i lekko wilgotny. Na jesieni będzie z niego smaczna Klapsa (albo Konferencja). Tegoroczne święta przemknęły mi niczym wielkanocny zając w polu – gdzieś w oddali mignął mi tylko jegoCzytaj dalej „Hey Bud”
Archiwa kategorii: Rodzina
Łazienki Królewskie – obrzeża wschodnie
Mamę wypuścili wreszcie ze szpitala, w lepszym stanie, niż do niego trafiła, ale nadal bez jednoznacznej diagnozy, co jej właściwie jest, za to z kilogramem dokumentacji, zaleceń, skierowań i recept. Tylko jak to wszystko załatwić – teraz, gdy epidemia szaleje. Chodzi więc teraz głównie o to, żeby się nią zaopiekować, ale jej przy tym nieCzytaj dalej „Łazienki Królewskie – obrzeża wschodnie”
Stare Bielany w deszczu
Sprawa ze spacerowaniem wygląda coraz gorzej. Nie dość, że jesień, że dzień coraz krótszy, to jeszcze epidemia nabiera rozpędu. Mama prawdopodobnie w przyszłym tygodniu wychodzi ze szpitala i będę się musiała znowu do niej przeprowadzić. Muszę więc ograniczyć „kontakty społeczne”, żeby jej czegoś do domu nie przywlec. Zbiorkom odpada, poza tym nie chcę niepotrzebnie robićCzytaj dalej „Stare Bielany w deszczu”
Odrzuty z eksportu
Odrzuty tegomiesięczne bardzo odrzutowe, ale nie bardzo było z czego wybierać. Po tygodniu spędzonym u mamy powróciłam na żoliborskie łono. Home, sweet home. Jaka tu błoga cisza, jaki błogi nieporządek… No i na szczęście nie idę na kwarantannę, bo mama nie ma koronawirusa. Ale nadal nie do końca wiadomo, co jej jest. Grunt, że maCzytaj dalej „Odrzuty z eksportu”
Płocka
Czyli krótki spacerek po Młynowie na Woli, związany z odwiedzinami w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc, a właściwie w namiocie pod tym szpitalem, bo do środka nas (mnie i brata) oczywiście nie wpuścili. Wpuścili mamę, przebadali na wszystkie strony i umieścili w izolatce. Jutro się okaże, co dalej. Trochę to wszystko trwało, więc spędziłam paręCzytaj dalej „Płocka”
Grzybobranie
Pierwsze w tym roku i mam nadzieję nie ostatnie. Skromne, bo ogródkowe i popołudniowe, czyli po pierwszej – za przeproszeniem – penetracji terenu. Ale coś tam mi się udało uzbierać, choć nie jakieś nadzwyczajne okazy. Okazy zbierał przyjaciel, który penetrował teren przede mną i tylko potem wskazywał: „o, tu, pod tą sosenką zawsze jest dużo”.Czytaj dalej „Grzybobranie”
W starym sadzie
Na starych śmieciach
Lokal wyborczy widzę wprawdzie z okna (kolejek nie było, ale frekwencja „robiła się” już od siódmej rano), ale żeby zagłosować musiałam pofatygować się na stare śmieci, czyli na Czerniaków. Dzielnicę mojego dzieciństwa i młodości (choć nie urodzenia). Wędruję sobie bowiem po Warszawie i okolicach całe życie, obecne miejsce zamieszkania jest moim szóstym. Tam, na Czerniakowie,Czytaj dalej „Na starych śmieciach”
Korzenie
W ogóle ciężko mi idzie powrót do blogosfery. Miało być tak pięknie, a tu najpierw okazało się, że nie ma już Bloxa, a potem, że pierwszy wpis powinien być o… pogrzebie. Ale nie poddam się tak łatwo. Nie będzie o pogrzebie, ale o korzeniach. Bo do swoich korzeni wróciłam z tej okazji. Wiejskich korzeni. Wielkopolskich.Czytaj dalej „Korzenie”