Ararat

Wygląda, jakby ktoś granat wrzucił na talerz, ale ten faszerowany jagnięciną bakłażan był naprawdę pyszny. Ormiański kucharz nie przywiązuje za bardzo uwagi do wyglądu dań ani samego lokalu, ale zapachy, które snują się z tej restauracji, w końcu nas skusiły. Wino z granatów jednak nie zachwyciło.

Wzgórze Trzech Szczytów

Była Gnojna Góra, była Górka Szczęśliwicka, Moczydłowska, Kopiec Czerniakowski był kilka razy, Kopa Cwila była, przyszła pora na ostatni warszawski szczyt. Nie najwyższy (niecałe 134 m n.p.m.), ale najodleglejszy i najtrudniejszy do zdobycia (jeśli wybierze się niewłaściwą ścieżkę…). W drodze na szczyt czuwał nade mną jednak Anioł. Stanisław Anioł. Kabacka górka, jak wszystkie pozostałe warszawskieCzytaj dalej „Wzgórze Trzech Szczytów”

Kampus UW

Zaczynam się powtarzać, tutaj też już byłam, ale zimą (w lutym 2021, w pandemii jeszcze). Ponieważ jednak kampus leży na ładnym terenie zielonym, tym razem skupiłam się na uniwersyteckiej przyrodzie. Jest jeszcze miłorząb upamiętniający zamordowaną w ubiegłym roku przez studenta prawa pracownicę uniwersytetu, ale przeoczyłam. Przekwitły m.in. magnolie, wiśnie japońskie, tulipanowce i rododendrony. Ale iCzytaj dalej „Kampus UW”

Barbakan

Było darmowe zwiedzanie, więc postanowiłam sprawdzić, co jest w środku. Chciałabym kiedyś zwiedzić takie wnętrze bez reflektorków i tych wszystkich tabliczek i znaków ostrzegawczych – takie, jakie było w czasach, gdy było naprawdę używane (chociaż warszawski barbakan był anachronizmem już w czasie powstania w XVI w. i do obrony za bardzo nie służył). Barbakan naCzytaj dalej „Barbakan”

W bibliotece

Czyli w Pałacu Rzeczypospolitej, lub jak kto woli Pałacu Krasińskich, obok Ogrodu, również Krasińskich. W Ogrodzie też już byłam, ale dzisiaj zajrzałam do środka pałacu, w którym mieszczą się najcenniejsze zbiory Biblioteki Narodowej. Pomimo spalenia biblioteki, zgromadzone eksponaty są naprawdę imponujące. Są rękopisy, maszynopisy i druki dzieł Mickiewicza, Prusa, Sienkiewicza, Norwida, Kochanowskiego, Gombrowicza, Curie-Skłodowskiej iCzytaj dalej „W bibliotece”

Zakątek Nurogęsi

Nurogęsi były już u mnie na blogu. Po kilku latach doczekały się własnego parku. Parczku właściwie. Mieści się on na trasie, którą mamy-kaczki prowadzą swoje młode z gniazd w Łazienkach nad Wisłę, przy Porcie Czerniakowskim. Po drodze nurogęsi muszą przejść przez ruchliwą Wisłostradę, ale dobrzy ludzie dbają o to, żeby pokonały tę przeszkodę bezpiecznie. SamaCzytaj dalej „Zakątek Nurogęsi”

Uff…!

Gdy na termometrze za oknem 52 stopnie… Mama ewakuowana na wieś, ja ewakuowałam się do mamy (ma pokój od północy, mój dawny, 6-metrowy, który nagrzewa się trochę mniej niż pozostałe). Na You Tubie wyskoczył mi filmik o tym, jak zrobić domową klimę więc zajrzałam do lodówki mamy, zamrażalnik był pełen żarcia, ale żadnych kostek lodu,Czytaj dalej „Uff…!”

Kijanki

Zabrałam kuzynostwo na spacer po Żoliborzu. Trochę się tu pozmieniało, m.in. przybył ten mural. Żona kuzyna nigdy o Hłasce nie słyszała, ale ja za młodu przeczytałam „dzieła wszystkie” (bo były u brata w biblioteczce). Targ Śniadaniowy niezmiennie popularny, lodziarze zmienili tylko samochód. Koszykówka koszykówką, ale nie obyło się bez kibicowania Mai. Mecz finałowy na RollandCzytaj dalej „Kijanki”

Kiedyś to było

Trochę mnie nie było, ale to nie znaczy, że nic się nie działo. Najpierw zadzwonili kuzyni z Zielonej Góry, że przyjeżdżają na finały koszykówki Legii z Zastalem. Niestety nie mogłam wziąć urlopu, bo w czerwcu okres w robocie gorący, musiałam pracować (na szczęście w większości zdalnie). Ale ogarnąć mieszkanie trzeba było, pościel uprać itd. ZakupyCzytaj dalej „Kiedyś to było”