Odwilż

Niewiele zjawisk zachwyciło mnie bardziej aniżeli kształty wyryte podczas odwilży w piasku i glinie przez roztopy spływające po zboczach wysokiego nasypu kolejowego, który minąłem w drodze do miasteczka. […] Skoro wiosną czy też w zimowy dzień puszcza mróz, piach zaczyna spływać zboczem niby lawa, tryskając czasami przez śnieg i zalewając miejsca, w których przedtem go nie było. Niezliczone małe strumyki łączą się i przeplatają, tworząc coś w rodzaju produktu mieszanego, w połowie rządzącego się prawami strumieni, w połowie zaś roślinności. Płynąc, piach przyjmuje kształty soczystych liści albo winorośli, nanosi grube na stopę albo i więcej sterty roztartych na miazgę gałązek. Z góry przypomina strzępiaste, wygięte w łuk i łuskowate plechy jakichś porostów; albo przywodzi na myśl korale, łapy leoparda czy ptasie pazury, mózg, płuca, wnętrzności i wszelkiego rodzaju ekskrementy. […] Skoro ta płynąca niby-lawa dociera do drenu u podnóża zbocza, rozwidla się na kilkanaście bardziej ospałych niteczek, to jest osobnych strumyków, które tracą swój półcylindryczny kształt i płyną stopniowo coraz szerzej i ospalej, coraz bardziej zaś wzbogacając się w wodę, toczą razem swe nurty, aż naniosą niemal gładką warstwę piachu o wciąż pięknych, różnorodnych odcieniach, lecz z dostrzegalnymi śladami oryginalnych form roślinności; wreszcie w rowie zamieniają się w piaszczyste łachy, podobne do owych tworzących się u ujścia rzek.

Henry David Thoreau, „Walden, czyli życie w lesie”, przeł. Halina Cieplińska (przeczytane w „Przekroju” nr 2(3557)/17

Miejsce dzisiejszego spaceru (niełatwego): Fort Rakowiec, czyli Szcza-M Twierdzy Warszawa z lat 90. XIX wieku na Rakowcu. W Wikipedii piszą, że to jedyny obiekt forteczny Warszawy włączony w tkankę urbanistyczną miasta – bez szkody dla jego wartości zabytkowej, a z korzyścią dla mieszkańców. Pozwolę sobie się nie zgodzić, podobny obiekt istnieje (i służy mieszkańcom) na Sadach Żoliborskich, moich ukochanych i nieodżałowanych Sadach (tęsknota za nimi w miarę upływu lat nie mija, a narasta…).

Zawsze mówiłam, że jeśli już, to lubię zimy mroźne i śnieżne, ale ta tegoroczna nawet mnie dała się we znaki, dlatego dzisiejszą pluchę przyjęłam z ulgą, a Thoreau udowodnił, że i ona może być piękna i fascynująca.

WUM, czyli Ochota zimowa

Gdy wracałam z poprzedniej pracy, to jak autobus zatrzymywał się na przystanku Uniwersytet Medyczny, zawsze wsiadało dużo młodych ludzi i można było sobie posłuchać o żyłach, sercach i wątrobach. Obok uniwersytetu znajduje się Centralny Szpital Kliniczny, którego o dziwno nie odwiedziłam nigdy, bo jest jednym z nielicznych warszawskich szpitali, w których moja rodzicielka nie leżała. No i oby tak zostało. (Najbliższy szpital – Madalińskiego /luty/). Dzisiaj jednak nie szpitale poszłam fotografować, ale zimę, która przyszła i nie odpuszcza, a ja ją widzę głównie z okna domu lub pracy. Tymczasem dzieciaki na górce przed blokiem szaleją (też kiedyś na niej szalałam).

„KOTY PANY”

Park Zasława Malickiego.
Staw Rakowiecki.

Kampus Ochota

Najpierw spacerek po Parku Marii Skłodowskiej-Curie. Trochę się zawstydziłam przeczytawszy, że córki Marii chodziły z nią na codzienne długie spacery niezależnie od pogody (a ja tylko w słoneczne, mroźne popołudnia). No ale Francja ma trochę łagodniejszy klimat, prawda? Prawda?

Jedna z tablic na ścieżce edukacyjnej.

Przejmujący życiorys, naznaczony osobistą tragedią. Curie-Skłodowska była wspaniałą kobietą. Chemii ani fizyki nigdy nie lubiłam, ale to, jakim była człowiekiem i w jaki sposób żyła, bardzo inspiruje.

Pomnik noblistki z 1935 r. autorstwa Ludwiki Nitschowej.

Na lub przy pobliskim Instytucie Onkologii jej imienia znajdują się także murale jej poświęcone i pomnikowy jawor „Maria”.

W podróż poślubną z ukochanym mężem Skłodowska wybrała się na rowerze.

W okolicy znajduje się wiele budynków UW i PAN. W Instytucie Biologii Doświadczalnej PAN byłam nawet kilka lat temu na wykładzie przy okazji Dnia Darwina.

Wydział Fizyki.
Głaz przed Wydziałem Geologii.

Allozaury żyły w późnej jurze (155-145 mln lat temu) na terenach dzisiejszej Ameryki Północnej i Europy. Ten tutaj pilnuje aparatury do badania pogody.

Pomnik Lotnika autorstwa Edwarda Wittiga, odsłonięty po raz pierwszy w 1932 r. na Pl. Unii Lubelskiej.

Zniszczony w czasie wojny, zrekonstruowany i odsłonięty ponownie w 1967 r. u wylotu ul. Żwirki i Wigury. Mijany przeze mnie codziennie przez ponad 10 lat podczas dojazdów do pracy.

The Best Of

Ponieważ albowiem moje tradycyjne podsumowanie roku nie przedstawia się, moim zdaniem, jakoś specjalnie imponująco (mało spacerów, mało… z przyczyn różnych), postanowiłam zrobić jeszcze jedno, żeby nie wyglądało, że nic w tym roku nie robiłam. Podsumowania roku zawsze na czasie, więc oto moje, w wybranych dwunastu kategoriach:

Kategoria: książki

„Patopaństwo” Jana Śpiewaka – za otworzenie (szerzej) oczu; (marzec)

Nominowane także: „Prawiek i inne czasy” Olgi Tokarczuk, „Serotonina” Michela Houllebecqa.

Kategoria: film

Kino Iluzjon, „Piknik pod Wiszącą Skałą”, reż. Peter Weir, 1975 – za nieśmiertelną klasykę w pięknych wnętrzach; (lipiec)

Kategoria: teatr

Teatr Współczesny w Warszawie, Joanna Kuciel-Frydryszak, „Chłopki”, reż. Sławomir Narloch  – za wzruszenia; (grudzień)

Kategoria: muzeum

Museo del Prado, Madryt – za Hieronima Boscha; (marzec)

Nominowane także: Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie.

Kategoria: serial

„Królestwo”, reż. Lars von Trier, 1994 – za odjazd totalny; [zdjęcie ilustracyjne: Centrum Onkologii w Warszawie, nieco podobne do duńskiego szpitala]; (wrzesień)

Nominowany także: „Heweliusz”, reż. Jan Holoubek; Netflix.

Kategoria: podcast

Sofa Sportowa (podcast tenisowy), autorzy: Agata Bachanek, Michał Dembek – za profesjonalne komentarze Michała; [zdjęcie ilustracyjne – Wimbledon (w tle)] (lipiec)

Nominowane także: Wiadomości z Końca Świata, Dwie Lewe Ręce, Break Point.

Kategoria: impreza sportowa

Stadion Narodowy – Speedway Grand Prix of Poland (żużel) – za „pierwszy raz” (na żużlu i na Stadionie); (maj)

Nominowane także: Wimbledon (Iga!!!), US Open (turniej mixta – Iga i Casper!!), Roland Garros (Gaël Monfils!).

Kategoria: święto regionalne

Zielona Góra – Winobranie, korowód winobraniowy – za pomysłowość; (wrzesień)

Kategoria: wyjazd zagraniczny

Madryt – plac Puerta del Sol, rzeźba Niedźwiedzia i Drzewa Poziomkowego (symboli miasta) – za ciekawe, nowe miejsce; (marzec)

Kategoria: wyjazd krajowy

Zielona Góra – pałac i park w Zatoniu – za piękne widoki (zwłaszcza w parku) i fantastycznego przewodnika; (wrzesień)

Kategoria: wycieczka

Mostówka – wrzosowisko – za piękno przyrody; (sierpień)

Nominowana także: winnica w Marcinowicach.

Kategoria: potrawy i napoje

Wino Pinot Blanc z Marcinowic – za smak i piękno winnicy, z której pochodzi; (wrzesień)

Nominowane także: sernik baskijski w Madrycie, makaron z truskawkami.

Premiera

Już wiem, jak wygląda bankiet – wszyscy na wyścigi lecą do stołów z żarciem i nakładają sobie jego stosiki na małe talerzyki.

Bankiet po chłopsku. (Do „słonego” stolika się nie dopchałam).

Babciu, zostałaś gwiazdą teatru.