W bibliotece

Czyli w Pałacu Rzeczypospolitej, lub jak kto woli Pałacu Krasińskich, obok Ogrodu, również Krasińskich. W Ogrodzie też już byłam, ale dzisiaj zajrzałam do środka pałacu, w którym mieszczą się najcenniejsze zbiory Biblioteki Narodowej.

Psałterz floriański, XIV/XV w.
Kazania świętokrzyskie.

???

Jest i coś dla dzieci.

W czasie II wojny światowej biblioteka doszczętnie spłonęła. Na zdjęciu urna z prochami zbiorów.
Te Indie to tak trochę nie tego… Oprócz wersji multimedialnej jest też papierowa czy może pergaminowa.

W zbiorach są rękopisy Chopina, ale mnie zainteresował ten.

Pomimo spalenia biblioteki, zgromadzone eksponaty są naprawdę imponujące. Są rękopisy, maszynopisy i druki dzieł Mickiewicza, Prusa, Sienkiewicza, Norwida, Kochanowskiego, Gombrowicza, Curie-Skłodowskiej i wielu innych. A także włosy Kościuszki… (blee…).

Ogród przy Pałacu Marii Radziwiłlowej.

Wiele razy byłam w tym parku, a dopiero teraz odkryłam ten jego zakątek. W tle gmach Sądu Najwyższego.

***

Rano nie dało się przeczytać choćby strony. Jechała do pracy metrem w takim ścisku, że poczuła się słabo. Tłum niósł ją do wyjścia wprost na rozświetlony wiosenny deszcz. Biegła przez błyszczące główne skrzyżowanie miasta do biura i myślała już tylko o tym, co musi dzisiaj zrobić. Od biegu po mokrej, śliskiej ulicy poluzował jej się obcas i teraz musiała uważnie stawiać kroki, żeby nie odpadł na dobre. A potem – szelest papierów, nieskuteczne przykręcanie kaloryferów, ból głowy, która wysycha w szorstkim powietrzu jak kolba kukurydzy. Prezentacja nowego programu kredytów. Odklejanie od spoconego ciała białej wiskozowej bluzki. Przypomniał jej się chłodny błękit jedwabi Ulriki i zatęskniła do Flandrii. Nie, nie poczyta dzisiaj spokojnie, bo wychodzą z mężem na kolację do nowego domu znajomych. W przerwie na lunch, gdy wszyscy zeszli do baru albo milcząco po kątach jedli swoje kanapki, C. wyciągnęła z torebki książkę, zamknęła się w damskiej toalecie i zaczęła czytać.

Olga Tokarczuk, „Otwórz oczy, już nie żyjesz” z tomu opowiadań „Gra na wielu bębenkach” (książki, od której ja nie mogłam się oderwać przez ostatnie tygodnie).

Zakątek Nurogęsi

Nurogęsi były już u mnie na blogu. Po kilku latach doczekały się własnego parku. Parczku właściwie. Mieści się on na trasie, którą mamy-kaczki prowadzą swoje młode z gniazd w Łazienkach nad Wisłę, przy Porcie Czerniakowskim. Po drodze nurogęsi muszą przejść przez ruchliwą Wisłostradę, ale dobrzy ludzie dbają o to, żeby pokonały tę przeszkodę bezpiecznie. Sama raz w drodze do pracy utknęłam w autobusie w korku, spowodowanym przez wędrujące za mamą maluchy, eskortowane przez wolontariuszy. Niestety autobus stał za daleko, żebym mogła je zobaczyć. Ale przygoda była i miałam co opowiadać koledze z pracy.

„Pomnik” nurogęsi.

Warszawa w ostatnich latach stała się miejscem gniazdowania kilkunastu par tych ptaków. Mieszkają w dziuplach drzew, a małe kaczuszki są zdolne do opuszczenia gniazda już po kilku godzinach od wyklucia. Skaczą z dużej wysokości na ziemię, a potem od razu ruszają nad Wisłę.

Spacerek do Zakątka Nurogęsi odbył się 4 lipca.

Uff…!

Gdy na termometrze za oknem 52 stopnie…

Sklecony naprędce domowy klimatyzator.

Mama ewakuowana na wieś, ja ewakuowałam się do mamy (ma pokój od północy, mój dawny, 6-metrowy, który nagrzewa się trochę mniej niż pozostałe). Na You Tubie wyskoczył mi filmik o tym, jak zrobić domową klimę więc zajrzałam do lodówki mamy, zamrażalnik był pełen żarcia, ale żadnych kostek lodu, bo mama raczej nie pija napojów z lodem. Ale był wkład do lodówki turystycznej i żelowe kompresy chłodzące na bolące kolana :-). Działa!

A jak mi się wkład i kompresy roztopią, to są jeszcze kurze udka…

Kijanki

W parku przy Cytadeli.

Zabrałam kuzynostwo na spacer po Żoliborzu.

Trochę się tu pozmieniało, m.in. przybył ten mural. Żona kuzyna nigdy o Hłasce nie słyszała, ale ja za młodu przeczytałam „dzieła wszystkie” (bo były u brata w biblioteczce).

Targ Śniadaniowy niezmiennie popularny, lodziarze zmienili tylko samochód.

Koszykówka koszykówką, ale nie obyło się bez kibicowania Mai. Mecz finałowy na Rolland Garos wygrał z Paradą Syrenek.

Pawie w Łazienkach wydzierają się tak, że o świcie słyszę je nawet ze swoich okien.

Kiedyś to było

Trochę mnie nie było, ale to nie znaczy, że nic się nie działo.

Najpierw zadzwonili kuzyni z Zielonej Góry, że przyjeżdżają na finały koszykówki Legii z Zastalem.

Niestety nie mogłam wziąć urlopu, bo w czerwcu okres w robocie gorący, musiałam pracować (na szczęście w większości zdalnie).

Ale ogarnąć mieszkanie trzeba było, pościel uprać itd.

Zakupy jakieś zrobić…

Oni też z pustymi rękami nie przyjechali.

Poza koszykówką trzeba im było jakoś czas zorganizować, więc poszliśmy do kina.

I na koniec napić się czegoś na mieście.

Muzeum Życia w PRL-u, Warszawa, 5 czerwca.

Większość przedmiotów z tego muzeum kojarzę z dzieciństwa, więc sama poczułam się trochę jak obiekt muzealny. A do PRL-u mam stosunek sentymentalno-krytyczno-nostalgiczny. Nie wszystko w nim było złe, a całkiem sporo rzeczy było lepszych, niż teraz.

Las Kabacki

Rezerwat utworzony w 1980 r., będący częścią Lasów Chojnowskich, należący w przeszłości do rodu Sobieskich a następnie Branickich. Na dzisiejszy spacer do największego lasu w granicach Warszawy wybrałam się w okolice Parku Kultury w Powsinie.

Leśniczówka z 1890 r.

Las różni się od Kampinosu, ponieważ jest to grąd – wielogatunkowy las liściasty z przewagą dębów, lip, grabów i klonów.

Polana.
Aleja brzozowa.

Dąb „Hetman” – wiek ok. 280 lat, obwód pnia 520 cm.

Kampinos – Opaleń

Z okazji Europejskiego Dnia Parków Narodowych wybrałam się do najbliższego parku narodowego, do którego z Warszawy można dojechać zwykłym autobusem miejskim (nawet nie podmiejskim), i to w całkiem ciekawe miejsce, czyli ścieżkę wokół Opalenia. Już kiedyś to tutaj pisałam, ale powtórzę – Warszawa jest jedyną stolicą europejską, która bezpośrednio graniczy z parkiem narodowym. KPN nie jest może jakimś szczególnie spektakularnym parkiem, ale swoje uroki ma, a ścieżka wokół Opalenia jest poprowadzona w taki sposób, że na trasie ok. 4 km można obejrzeć prawie wszystkie rodzaje tutejszych ekosystemów. Z okazji słonecznej niedzieli (i może też tego Dnia) było sporo ludzi, ale większość na szczęście zdecydowała się spędzić czas na Polanie przy kiełbasach. Reszta poszła jednak w las i – co mnie niezmiernie zdziwiło (a może i nie zdziwiło) – w podsłuchanych rozmowach przewijał się przede wszystkim temat pracy lub szkoły (ewentualnie OFE). Tylko jedna starsza pani z jakimś młodym chłopakiem rozmawiali o tutejszej przyrodzie.

Idziemy w las.
Konwalijka dwulistna.
Jeziorko Opaleń (okresowe) – teraz okresowo go nie ma, została wyspa.
Kosaciec żółty.
Siódmaczek-szóstaczek (ma 7 płatków, ale czasami 6).
Motylowa łąka.

Niestety na razie żadnych motyli.

Mazowieckie piachy.
Żarnowiec.