
Najpierw było za zimno, potem za mokro… i wyszło jak wyszło.

Najpierw było za zimno, potem za mokro… i wyszło jak wyszło.
Pierwszy wiosenny spacer zimowy. Po dwóch miesiącach skucia lodem ludzie wylegli na ulice spragnieni słońca i ciepła, niektórzy w podkoszulkach.
Wyległam i ja i przeszłam się ładnym fragmentem Starej Ochoty, z przedwojennymi modernistycznymi kamienicami i Redutą Kaliską.






Podczas Powstania Warszawskiego oddział powstańców pod dowództwem por. Andrzeja Chyczewskiego „Gustawa” bronił w tym rejonie, tj. ulic Grójeckiej, Kopińskiej, Białobrzeskiej i Słupeckiej ważnej strategicznie największej z nich (Grójeckiej).
Niewiele zjawisk zachwyciło mnie bardziej aniżeli kształty wyryte podczas odwilży w piasku i glinie przez roztopy spływające po zboczach wysokiego nasypu kolejowego, który minąłem w drodze do miasteczka. […] Skoro wiosną czy też w zimowy dzień puszcza mróz, piach zaczyna spływać zboczem niby lawa, tryskając czasami przez śnieg i zalewając miejsca, w których przedtem go nie było. Niezliczone małe strumyki łączą się i przeplatają, tworząc coś w rodzaju produktu mieszanego, w połowie rządzącego się prawami strumieni, w połowie zaś roślinności. Płynąc, piach przyjmuje kształty soczystych liści albo winorośli, nanosi grube na stopę albo i więcej sterty roztartych na miazgę gałązek. Z góry przypomina strzępiaste, wygięte w łuk i łuskowate plechy jakichś porostów; albo przywodzi na myśl korale, łapy leoparda czy ptasie pazury, mózg, płuca, wnętrzności i wszelkiego rodzaju ekskrementy. […] Skoro ta płynąca niby-lawa dociera do drenu u podnóża zbocza, rozwidla się na kilkanaście bardziej ospałych niteczek, to jest osobnych strumyków, które tracą swój półcylindryczny kształt i płyną stopniowo coraz szerzej i ospalej, coraz bardziej zaś wzbogacając się w wodę, toczą razem swe nurty, aż naniosą niemal gładką warstwę piachu o wciąż pięknych, różnorodnych odcieniach, lecz z dostrzegalnymi śladami oryginalnych form roślinności; wreszcie w rowie zamieniają się w piaszczyste łachy, podobne do owych tworzących się u ujścia rzek.
Henry David Thoreau, „Walden, czyli życie w lesie”, przeł. Halina Cieplińska (przeczytane w „Przekroju” nr 2(3557)/17







Miejsce dzisiejszego spaceru (niełatwego): Fort Rakowiec, czyli Szcza-M Twierdzy Warszawa z lat 90. XIX wieku na Rakowcu. W Wikipedii piszą, że to jedyny obiekt forteczny Warszawy włączony w tkankę urbanistyczną miasta – bez szkody dla jego wartości zabytkowej, a z korzyścią dla mieszkańców. Pozwolę sobie się nie zgodzić, podobny obiekt istnieje (i służy mieszkańcom) na Sadach Żoliborskich, moich ukochanych i nieodżałowanych Sadach (tęsknota za nimi w miarę upływu lat nie mija, a narasta…).
Zawsze mówiłam, że jeśli już, to lubię zimy mroźne i śnieżne, ale ta tegoroczna nawet mnie dała się we znaki, dlatego dzisiejszą pluchę przyjęłam z ulgą, a Thoreau udowodnił, że i ona może być piękna i fascynująca.



Hu-hu-ha!
Gdy wracałam z poprzedniej pracy, to jak autobus zatrzymywał się na przystanku Uniwersytet Medyczny, zawsze wsiadało dużo młodych ludzi i można było sobie posłuchać o żyłach, sercach i wątrobach. Obok uniwersytetu znajduje się Centralny Szpital Kliniczny, którego o dziwno nie odwiedziłam nigdy, bo jest jednym z nielicznych warszawskich szpitali, w których moja rodzicielka nie leżała. No i oby tak zostało. (Najbliższy szpital – Madalińskiego /luty/). Dzisiaj jednak nie szpitale poszłam fotografować, ale zimę, która przyszła i nie odpuszcza, a ja ją widzę głównie z okna domu lub pracy. Tymczasem dzieciaki na górce przed blokiem szaleją (też kiedyś na niej szalałam).






Najpierw spacerek po Parku Marii Skłodowskiej-Curie. Trochę się zawstydziłam przeczytawszy, że córki Marii chodziły z nią na codzienne długie spacery niezależnie od pogody (a ja tylko w słoneczne, mroźne popołudnia). No ale Francja ma trochę łagodniejszy klimat, prawda? Prawda?


Przejmujący życiorys, naznaczony osobistą tragedią. Curie-Skłodowska była wspaniałą kobietą. Chemii ani fizyki nigdy nie lubiłam, ale to, jakim była człowiekiem i w jaki sposób żyła, bardzo inspiruje.

Na lub przy pobliskim Instytucie Onkologii jej imienia znajdują się także murale jej poświęcone i pomnikowy jawor „Maria”.

W podróż poślubną z ukochanym mężem Skłodowska wybrała się na rowerze.

W okolicy znajduje się wiele budynków UW i PAN. W Instytucie Biologii Doświadczalnej PAN byłam nawet kilka lat temu na wykładzie przy okazji Dnia Darwina.



Allozaury żyły w późnej jurze (155-145 mln lat temu) na terenach dzisiejszej Ameryki Północnej i Europy. Ten tutaj pilnuje aparatury do badania pogody.


Zniszczony w czasie wojny, zrekonstruowany i odsłonięty ponownie w 1967 r. u wylotu ul. Żwirki i Wigury. Mijany przeze mnie codziennie przez ponad 10 lat podczas dojazdów do pracy.
Ponieważ albowiem moje tradycyjne podsumowanie roku nie przedstawia się, moim zdaniem, jakoś specjalnie imponująco (mało spacerów, mało… z przyczyn różnych), postanowiłam zrobić jeszcze jedno, żeby nie wyglądało, że nic w tym roku nie robiłam. Podsumowania roku zawsze na czasie, więc oto moje, w wybranych dwunastu kategoriach:

Kategoria: książki
„Patopaństwo” Jana Śpiewaka – za otworzenie (szerzej) oczu; (marzec)
Nominowane także: „Prawiek i inne czasy” Olgi Tokarczuk, „Serotonina” Michela Houllebecqa.

Kategoria: film
Kino Iluzjon, „Piknik pod Wiszącą Skałą”, reż. Peter Weir, 1975 – za nieśmiertelną klasykę w pięknych wnętrzach; (lipiec)

Kategoria: teatr
Teatr Współczesny w Warszawie, Joanna Kuciel-Frydryszak, „Chłopki”, reż. Sławomir Narloch – za wzruszenia; (grudzień)

Kategoria: muzeum
Museo del Prado, Madryt – za Hieronima Boscha; (marzec)
Nominowane także: Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha w Krakowie.

Kategoria: serial
„Królestwo”, reż. Lars von Trier, 1994 – za odjazd totalny; [zdjęcie ilustracyjne: Centrum Onkologii w Warszawie, nieco podobne do duńskiego szpitala]; (wrzesień)
Nominowany także: „Heweliusz”, reż. Jan Holoubek; Netflix.

Kategoria: podcast
Sofa Sportowa (podcast tenisowy), autorzy: Agata Bachanek, Michał Dembek – za profesjonalne komentarze Michała; [zdjęcie ilustracyjne – Wimbledon (w tle)] (lipiec)
Nominowane także: Wiadomości z Końca Świata, Dwie Lewe Ręce, Break Point.

Kategoria: impreza sportowa
Stadion Narodowy – Speedway Grand Prix of Poland (żużel) – za „pierwszy raz” (na żużlu i na Stadionie); (maj)
Nominowane także: Wimbledon (Iga!!!), US Open (turniej mixta – Iga i Casper!!), Roland Garros (Gaël Monfils!).

Kategoria: święto regionalne
Zielona Góra – Winobranie, korowód winobraniowy – za pomysłowość; (wrzesień)

Kategoria: wyjazd zagraniczny
Madryt – plac Puerta del Sol, rzeźba Niedźwiedzia i Drzewa Poziomkowego (symboli miasta) – za ciekawe, nowe miejsce; (marzec)

Kategoria: wyjazd krajowy
Zielona Góra – pałac i park w Zatoniu – za piękne widoki (zwłaszcza w parku) i fantastycznego przewodnika; (wrzesień)

Kategoria: wycieczka
Mostówka – wrzosowisko – za piękno przyrody; (sierpień)
Nominowana także: winnica w Marcinowicach.

Kategoria: potrawy i napoje
Wino Pinot Blanc z Marcinowic – za smak i piękno winnicy, z której pochodzi; (wrzesień)
Nominowane także: sernik baskijski w Madrycie, makaron z truskawkami.















