Odrzuty z eksportu

Odrzuty tegomiesięczne bardzo odrzutowe, ale nie bardzo było z czego wybierać. Po tygodniu spędzonym u mamy powróciłam na żoliborskie łono. Home, sweet home. Jaka tu błoga cisza, jaki błogi nieporządek… No i na szczęście nie idę na kwarantannę, bo mama nie ma koronawirusa. Ale nadal nie do końca wiadomo, co jej jest. Grunt, że maCzytaj dalej „Odrzuty z eksportu”

Wrzesień

No nie mogę, nie mogę powiedzieć, że to był dobry miesiąc. Trudno mi uwierzyć, patrząc na te zdjęcia, że zrobiłam je tak niedawno. Wydają się być obrazkami z innego wymiaru czasoprzestrzeni. Obecny wymiar to „epizod depresyjny” i „bakteryjne zapalenie płuc”. I konfrontacja z rzeczywistością publicznej służby zdrowia. I strach przed dzwonkiem telefonu. Spacery? Do pracyCzytaj dalej „Wrzesień”

Odrzuty z eksportu

Wybierając się wczoraj na rowerową przejażdżkę odkryłam, że w moich spodniach widnieje wielka, przetarta dziura. Musiałam więc wbić się w ciasne rurki, w których nie za wygodnie się jeździ, co skończyło się wypierniczeniem na leśnej drodze. A dzisiaj, chcąc nie chcąc, musiałam przejechać się do Arkadii celem nabycia nowej pary portek. Mój krokomierz obwieścił miCzytaj dalej „Odrzuty z eksportu”