Zostawiam na chwilę Wisłę i wracam na Marymont, a konkretnie na bielańskie Osiedle Ruda. Powstało w miejscu starej, biednej zabudowy przed- i powojennej. Nazwa pochodzi od folwarku Ruda, który był tu jeszcze wcześniej, a jego nazwa – oczywiście od rzeczki Rudawki (której oczywiście tu nie ma). Osiedle jak osiedle, typowo PRL-owskie, ani specjalnie ładne, aniCzytaj dalej „Ruda”
Archiwa kategorii: Przyroda
BUW
Czyli ciąg dalszy łażenia po dachach na Powiślu. Łydka po tygodniu wreszcie przestała mnie boleć, więc i spacer przyjemniejszy. Co prawda nadal pobolewają mnie inne gnaty, ale to już jest ból znajomy i oswojony. Chyba jestem już na niego skazana, na tego mojego Małego Bóla. Zgniłożółtego, pokracznego, złośliwego stwora w czerwonym kubraczku. Dach Biblioteki UniwersyteckiejCzytaj dalej „BUW”
Grzybobranie
Pierwsze w tym roku i mam nadzieję nie ostatnie. Skromne, bo ogródkowe i popołudniowe, czyli po pierwszej – za przeproszeniem – penetracji terenu. Ale coś tam mi się udało uzbierać, choć nie jakieś nadzwyczajne okazy. Okazy zbierał przyjaciel, który penetrował teren przede mną i tylko potem wskazywał: „o, tu, pod tą sosenką zawsze jest dużo”.Czytaj dalej „Grzybobranie”
Centrum Nauki Kopernik
Tytuł trochę na wyrost, bo zwiedziłam tylko okolice najbardziej „fajnopolackiego” miejsca na warszawskich bulwarach (oraz wlazłam na dach). Dużo tu się dzieje, ale wszystko jakieś takie sztuczne i p o d k o n t r o l ą. Strzałki, tablice, kamery. Tu można wchodzić, tam zabronione. Zakazy i nakazy. Każdy zakątek zagospodarowany, zainfrastrukturyzowany. Zająć,Czytaj dalej „Centrum Nauki Kopernik”
Chaos i harmonia
Matematyki w szkole nienawidziłam, była to moja zmora i do dzisiaj zdarzają mi się nocne koszmary, że jeszcze muszę do tej szkoły wrócić i coś tam z niej zaliczyć. Wolałam iść do klasy humanistycznej i zakuwać do matury historię, niż stanąć przed perspektywą rozwiązywania równań logarytmicznych, pierwiastków czy innych diabelstw. Co nie znaczy, że matematykaCzytaj dalej „Chaos i harmonia”
Mariensztat
Była Góra Marii, dzisiaj było Miasto Marii (innej – Potockiej), na Powiślu. Czyli posuwam się wzdłuż Wisły na południe, podśpiewując socrealistyczne pieśni. Uderza brak detali, ale jak się buduje dom w 19 dni, to się o detalach nie myśli. Dzisiaj miejsce już trochę zapomniane i zaniedbane, zestarzało się razem ze swoimi pierwszymi mieszkańcami. I chybaCzytaj dalej „Mariensztat”
Ogrody Królewskie i Stare Miasto od strony Wisły
Remontowali, rewitalizowali i wyszła… straszna nuda. Teren jest może dobry do urządzania rautów, ale na pewno nie do spacerowania w zwykły dzień, ponieważ… nic ciekawego tu nie ma. Po łysym i dość drętwym placu hula wiatr, kręcą się smętnie jacyś robotnicy od zieleni i znudzeni turyści, tu i tam walają się jakieś ogrodnicze maszyny. PrzygnębiającyCzytaj dalej „Ogrody Królewskie i Stare Miasto od strony Wisły”
515
Bulwar Jana Karskiego – 515 kilometr Wisły. Spacer od Mostu Gdańskiego do ul. Boleść na Nowym Mieście. Plus przejażdżka promem i powrót przez Pragę. Skąd to upodobanie do tych wojskowych nazw? Multimedialny Park Fontann na Skwerze I Dywizji Pancernej WP – jak to brzmi? Fontanny i dywizja pancerna… Nazwa wiąże się z cierpieniem skazańców wtrącanychCzytaj dalej „515”
Łacha Potocka
Czyli Park Kępa Potocka raz jeszcze, tym razem część bielańska. Chyba trochę skromniejsza, bardziej zadrzewiona i bardziej dzika. Chciałam przejść się po tych ogródkach, ale wstęp dla spacerowiczów był wzbroniony. ***
Zrośnięci(e)
Nie wiem, może to z powodu nagłej zmiany pogody, ale jakaś słabowita dzisiaj byłam. Mój rower też nie miał chyba dobrego dnia i na wszelkie sposoby dawał mi do zrozumienia, że wolałby postać sobie pod wiatą zamiast telepać się po leśnych wybojach i kałużach. „Jestem małym, miejskim rowerkiem, a nie jakimś crossowcem…” – zgrzytał, podskakującCzytaj dalej „Zrośnięci(e)”