Ruda

Zostawiam na chwilę Wisłę i wracam na Marymont, a konkretnie na bielańskie Osiedle Ruda. Powstało w miejscu starej, biednej zabudowy przed- i powojennej. Nazwa pochodzi od folwarku Ruda, który był tu jeszcze wcześniej, a jego nazwa – oczywiście od rzeczki Rudawki (której oczywiście tu nie ma). Osiedle jak osiedle, typowo PRL-owskie, ani specjalnie ładne, ani specjalnie brzydkie, wyróżnia się chyba tylko tym, że niektóre bloki są napraaawdę wysokie (20-piętrowe). Niezbyt urodziwe, ale mieszkańcy ostatnich pięter od strony Wisły muszą mieć niezły widok, zwłaszcza że Wisła w tej okolicy jest już dość dzika.

Największą atrakcją jest osiedlowy zieleniec, usiany pomnikami przyrody. Drzewa – forpoczta pobliskiego Lasku Bielańskiego – przypominają, że kiedyś rosła tu puszcza.

A to już drzewa w parku o długiej nazwie (Harcerskiej Poczty Polowej Powstania Warszawskiego). Nazwa długa, ale drzewa coś… krótkie.

Jeden z nielicznych starych budynków na osiedlu, z dość oryginalnie zagospodarowanym balkonem.

Krzyż przy kościele pw. św. Rafała i Alberta.
Mury kościoła.

Jak powiedział Michał Anioł: „The sculpture is already complete within the marble block, before I start my work. It is already there, I just have to chisel away the superfluous material.” (Nie mogłam znaleźć polskiej wersji tego cytatu). Anyway, w tych wnękach (wnęczkach właściwie) to nie są kamienie, tylko gotowe rzeźby, tylko ja – nie będąc ich rzeźbiarzem – ich jeszcze nie widzę.

Opublikowane przez typikalme

Z urodzenia warszawianka. Lubię szwendać się po mieście, pieszo i zbiorkomem. Lubię też chaszcze i chwasty. "Typical me" pochodzi z piosenki The Smiths "I Started Something I Couldn't Finish".

Dodaj komentarz