Piechotkowo – osiedle Bielany I

Czyli od tego się zaczęło. O małżeństwie Piechotków i ich bielańskich osiedlach już pisałam – przy okazji wpisów o Słodowcu, były to jednak osiedla późniejsze. Wczoraj dotarłam do tej części Bielan, od której zaczęli swoją architektoniczną działalność w latach 50. Jest to – można powiedzieć – Piechotkowo w wersji saute, ceglanej (w większości). W ponuryCzytaj dalej „Piechotkowo – osiedle Bielany I”

Zdobycz Robotnicza

Osiedle, którego nazwa od razu przywołuje na myśl wczesny okres PRL-u. Przybywając na miejsce natychmiast zauważa się, że trudno o miejsce mniej się z tym okresem kojarzące. Wąskie, ciche uliczki (niektóre brukowane) zabudowane małymi, niskimi domkami podobnymi do małych dworków, stare latarnie, zadbane ogródki. Jest też trochę większych, stylowych kamienic. Sięgając do historii sprawa sięCzytaj dalej „Zdobycz Robotnicza”

Lasek Lindego

Ostatnie dni Złotej Polskiej Jesieni i ostatnie dni przed Narodowym Lockdownem. Lasek Lindego na Starych Bielanach – przez większość roku raczej nieciekawy, teraz ma swoje pięć minut. Kilkadziesiąt metrów dalej zostaje z niego tylko suche koryto (czy raczej korytko), które zapełnia się tylko podczas deszczu. Nie ma tu starych ani cennych drzew, ale lasek –Czytaj dalej „Lasek Lindego”

Stare Bielany raz jeszcze

Stare Bielany – im dalej na północ, tym są ładniejsze (chociaż coraz trudniej mi do nich dodreptać). Drepczę jednak, i to nie bez widocznych rezultatów (4 kilo mniej w październiku). Dobra nasza. Fragment Bielan między ul. Kasprowicza, Marymoncką i Podczaszyńskiego pocięty jest wąskimi, krótkimi uliczkami z zabudową głównie willową, w większości przedwojenną. Przypomina Stary Żoliborz.Czytaj dalej „Stare Bielany raz jeszcze”

Stare Bielany

Trochę impresji z przedwczorajszego spaceru. Widziałam już reklamy maseczek pewnej firmy z tym znakiem z kolorowych kryształków, cena 30 zł… Z niecierpliwością czekam, kiedy Swarovski wypuści swoje, z napisem WYPIERDALAĆ (cena 300 zł). A tak na poważnie – zbijanie kasy na tym proteście i jego symbolu świadczy o całkowitej degrengoladzie tego systemu. Dzisiaj Halloween, aCzytaj dalej „Stare Bielany”

Kopiec Czerniakowski

Czyli po mojemu „zwałka”. Miejsce, w które po wojnie wywożono warszawskie gruzy z czasem zarosło i stało się najlepszym miejscem zabaw osiedlowych dzieciaków. Do zakazanej dziczy można się było dostać m.in. bezpośrednio ze szkolnego boiska, przez dziurę w siatce. Czego się tam nie wyprawiało – jeździło się na sankach (jeden chłopak się niestety zabił, boCzytaj dalej „Kopiec Czerniakowski”

Łazienki Królewskie – ogród naturalistyczny

„Może październik będzie lepszy…” – pisałam niemal miesiąc temu. Chciałabyś, Typical – ale w Polsce niestety żyjesz. Jedyne, choć moralnie wątpliwe, pocieszenie, to że inni mają gorzej. U nas jeszcze głów nikomu nikt nie ucina, ani na ulicach, ani w kościołach. Mówienie o „dziczy” w odniesieniu do paru napisów i „wtargnięć” do kościołów z kartonowymCzytaj dalej „Łazienki Królewskie – ogród naturalistyczny”

Na piechotkę

Korzystając z okienka pogodowego, kiedy nie padało, a było tylko ponuro, wilgotno i wietrznie, podreptałam piechotką na Piechotkowo bielańskie, tym razem po drugiej stronie ul. Kasprowicza. Osiedle niewiele się różni od tego naprzeciw, choć trzeba przyznać, że architekci dbali, żeby ich bloki miały jakąś indywidualność i choć trochę się między sobą różniły. Nie ma wśródCzytaj dalej „Na piechotkę”

Stare Bielany w deszczu

Sprawa ze spacerowaniem wygląda coraz gorzej. Nie dość, że jesień, że dzień coraz krótszy, to jeszcze epidemia nabiera rozpędu. Mama prawdopodobnie w przyszłym tygodniu wychodzi ze szpitala i będę się musiała znowu do niej przeprowadzić. Muszę więc ograniczyć „kontakty społeczne”, żeby jej czegoś do domu nie przywlec. Zbiorkom odpada, poza tym nie chcę niepotrzebnie robićCzytaj dalej „Stare Bielany w deszczu”