Plac Europejski

Czyli Wielki Błękit na Mirowie.

Mieszkam w Warszawie od urodzenia, czyli od… no, dosyć długiego czasu i wydawało mi się, że dobrze ją znam, ale w tej okolicy nie byłam dawno i po raz pierwszy podczas moich spacerów po stolicy czułam się dzisiaj, jakbym chodziła po zupełnie nieznanym mieście.

Wbrew pozorom tu także mieszkają ludzie.

Plac zabaw.

Zastanawiam się jednak, kto pracuje w tych wszystkich biurowcach – przecież dzisiaj wszyscy pracują ZDALNIE.

Pozostałości dawnego Mirowa jest tu znacznie mniej, niż w okolicy, którą spacerowałam wczoraj, ale są.

…jednak nie wiadomo, jak długo.

Cała okolica to jeden wielki plac budowy.
Mural Ireny Kwiatkowskiej.

Fabrykę Norblina odwiedziłam już jesienią, ale było wtedy późno i ciemno – nie wszystko zauważyłam.

I jeszcze na koniec:

Browary Warszawskie i okolice

Czyli Mirowa część pierwsza.

Browary Haberbuscha i Schielego powstały w 1846 r. , po II wojnie światowej je upaństwowiono i produkowano w nich m.in. piwo „Królewskie” a także pierwszą w Polsce licencyjną Coca-Colę (od 1972 r.). W 2004 r. produkcję piwa zakończono, a od 2014 r., po przebudowie, znajduje się w nich kompleks mieszkalno-biurowo-gastronomiczno-usługowy.

Willa Schielego.
Laboratorium.
Warzelnia.
Na zdrowie!

Browary mieszczą się na wolskim Mirowie, który w czasie wojny znajdował się na terenach warszawskiego getta. Dzisiaj to dzielnica ogromnych kontrastów. Między nowoczesnymi apartamentowcami i biurowcami wyłaniają się – niczym duchy – wymarłe w większości kamienice z dawnych czasów.

Fragment muru getta.
Obrys posterunku żandarmerii niemieckiej na Żelaznej.

Nie wszystkie budynki są wymarłe.

Kamienica Partowicza z lat 30. – to tu znajdował się posterunek.
Kamienica Markowskiego na Chłodnej.

Na niemal całej Chłodnej zachowano przedwojenny bruk i stare tory tramwajowe. Fragmenty bruku zachowano też na pobliskiej Ogrodowej.

Wiele tutejszych kamienic to ostańce, w związku z czym mnóstwo tu też fajnych murali.

Jan Lityński w marcu 1968 r.
Mural „Lungful” wenezuelsko-niemieckiego artysty SatOne przedstawia płuca – oddychające smogiem po lewej i czystym powietrzem po prawej.

A to taki mały… szafownik.

Nad całą okolicą góruje…

World Trade Cent… – tfu, oczywiście Warsaw Trade Tower.

Skalszczyzna

Dawny folwark – dzisiaj mix działek, linii kolejowej, terenów wojskowych ze szkółką jeździecką i ekskluzywnego osiedla na styku Sadów Żoliborskich, Powązek i Koła.

Źle skręciłam i znalazłam ten dom.

Dom oficerski z lat 20. na ul. Kozielskiej.

W pobliżu, na terenie szkółki jeździeckiej Legii znajduje się rotunda XIX-wiecznego elewatora zbożowego, ale na tereny wojskowe się nie zapuszczałam.

Wyszedłszy z chaszczy…
Nie, przepraszam, nie z chaszczy – ze ŚCIEŻKI SENSORYCZNEJ.

Las Nova Warszawa

Ta nazwa podoba mi się bardziej niż Las Młociński, który myli się wszystkim z Parkiem Młocińskim po drugiej stronie ul. Pułkowej. Oprócz drzew, dzięciołów, sójek i dzików znajduje się tu kilka mogił z czasów II wojny światowej. Żeby je odnaleźć, dzisiejszy spacer był trochę spacerem na orientację.

Mogiła 5 Polaków rozstrzelanych w grudniu 1943 r.
Grób żołnierza AK poległego w sierpniu 1944 r.

Tego grobu żołnierza z września 1939 r. nie dałoby się znaleźć bez tej flagi (albo bez smartfona z nawigacją) – nie prowadzi do niego żadna ścieżka, trzeba się do niego przedrzeć przez powalone pnie i pokrzywy. Ale co to dla mnie.

„Odłów dzików. Zakaz wstępu”.

Kwiecień

Majówka na razie niezbyt udana – pograbiłam ogródek, porobiłam zakupy w Arkadii, pospacerowałam z mamą po zatłoczonych Łazienkach, posiedziałam w pracy (bo nie nazwę tego pracą… ;-)). A więc tylko podsumowanie – również skromne – kwietnia. Ale podpisałam też umowę na czas nieokreślony, dostałam awans, podwyżkę i służbowego laptopa. Nie jest źle. Ale nie jest też dobrze, bo z pięciu osób zostało nas w wydziale troje, co oznacza tylko jedno… Ech, lubi mnie robota, nie ma co…

Jeszcze raz Dynasy

Jeszcze raz, bo już tu byłam, tyle że na górze. Dzisiaj na dole, na ostatnim powiślańskim spacerze. Napotkałam wycieczkę miastoznawczą, od przewodnika podsłuchałam, że architektura budynków z lat trzydziestych nawiązuje do stylu okrętowego. No nie wiem… Ale budynki ładne, eleganckie. Zastanawiałam się przez chwilę, czy by nie dołączyć kiedyś do takiej wycieczki, ale chyba jednak wolę wędrować i odkrywać Warszawę sama.

Schodki na Oboźną.

Dużo tu nowych budynków, zapełniających powoli pustą dotąd skarpę. Jedna z najbiedniejszych niegdyś dzielnic Warszawy staje się jedną z najdroższych i najbardziej ekskluzywnych. Ładną, ale drogą i snobistyczną. Między studentkami z kubkiem sojowej latte snują się pijaczkowie z piwkiem…

Stare biurowce na Powiślu

Biurowiec szwedzkiej firmy Alfa-Laval, dzisiaj gmach Ministerstwa Kultury.
Gmach Dyrekcji Elektrowni na Powiślu, dzisiaj siedziba E-on.
Kamienica na Smulikowskiego.
Teatr Ateneum.
Pontiseum.

Plenerowe muzeum mostów – fragmenty przepraw wysadzonych podczas I i II wojny światowej – mostu Kierbedzia, Poniatowskiego i mostu pod Cytadelą – wydobytych z dna Wisły.

Warszawa Powiśle

Jeden z najładniejszych fragmentów skarpy warszawskiej. Spacerowałam tu już przy okazji wędrówki Traktem Królewskim, bardziej górą, dzisiaj przeszłam się bardziej dołem.

Stacja PKP Warszawa Powiśle – wejście górne.
Wejście dolne.

W głębi wieżowiec na Smolnej, tzw. Młotek, który będzie się dzisiaj przewijał.

Park Karola Beyera.

XIX-wieczny budynek dawnego Szpitala Czerwonego Krzyża.
Ogród Klasztoru Sióstr Szarytek.
Kładka nad Tamką, prowadząca na Dynasy.
Ul. Tamka.
Jeszcze raz klasztorne ogrody. Młotek przypomina, że jesteśmy w śródmieściu stolicy.