Park Zbigniewa Herberta na Słodowcu, będący w pewnym sensie przedłużeniem Parku Olszyna, okazał się… zamknięty (albowiem jest to park ogrodzony). Przebudowa. Nie było więc mi dane przejść się dzisiaj po łonie przyrody (a po ostatnich dniach w robocie bardzo by się przydało). Wyrobiłam więc dzisiejsze kilometry na uliczkach osiedli Bielany II i Bielany III, wCzytaj dalej „Park Zbigniewa Herberta”
Archiwa autora: typikalme
Olszyna
Zespół przyrodniczo-krajobrazowy „Olszyna” – jak głosi tablica informacyjna Lasów Miejskich Warszawy: fragment lasu olchowego rosnącego dawniej w podmokłej dolinie nieistniejącej już tu rzeki Rudawki. Maleńki fragment dzikiej przyrody wciśnięty między Trasę AK i osiedle „Przedwiośnie” na bielańskim Słodowcu. Według tej tablicy można tu spotkać kosy, kowaliki, szpaki, sójki, sikory, drozdy, zięby, sroki, czyże i oczywiścieCzytaj dalej „Olszyna”
Marymont-Kaskada
Ostatni fragment Marymontu na Bielanach, położony na skarpie, więc spacerek dość forsowny, ale to dobrze, trzeba było się skupić na oddechu, a nie na głupich myślach. Wśród starej, dość zaniedbanej zabudowy wyrastają nowe wille i apartamenty, jednak ze względu na pagórkowatość terenu jest tu sporo terenów niezabudowanych, zielonych, trochę dzikich. Dzisiaj zwierzyny tu już nieCzytaj dalej „Marymont-Kaskada”
Flotylla
Nie czułam się rano dobrze, miałam nadzieję, że grzyby oderwą mi trochę myśli od nadchodzącego tygodnia. Z powodów obiektywnych grzybobranie jednak nie wypaliło, więc musiałam wymyślić coś innego, żeby nie zwariować. Doszłam do wniosku, że to rzeka najbardziej mnie uspokaja. Wisła, namiastka dziczy w środku wielkiego miasta. Zatem dzisiaj kolejny odcinek, solecki, od Mostu PoniatowskiegoCzytaj dalej „Flotylla”
Dowody na istnienie
Spacer dziś krótki, bo dzień coraz krótszy, a dzień pracy coraz dłuższy (a jeszcze się nawet na dobre nie zaczęło…). Ale to tym bardziej głowę trzeba przewietrzyć, póki jeszcze da się. Kolejna część Marymontu bielańskiego, czyli Kaskada. Dzisiaj część mniej ciekawa, przede wszystkim – płaska i bez kaskady. Obszar między ul. Klaudyny i Lektykarską zabudowanyCzytaj dalej „Dowody na istnienie”
Ruda
Zostawiam na chwilę Wisłę i wracam na Marymont, a konkretnie na bielańskie Osiedle Ruda. Powstało w miejscu starej, biednej zabudowy przed- i powojennej. Nazwa pochodzi od folwarku Ruda, który był tu jeszcze wcześniej, a jego nazwa – oczywiście od rzeczki Rudawki (której oczywiście tu nie ma). Osiedle jak osiedle, typowo PRL-owskie, ani specjalnie ładne, aniCzytaj dalej „Ruda”
BUW
Czyli ciąg dalszy łażenia po dachach na Powiślu. Łydka po tygodniu wreszcie przestała mnie boleć, więc i spacer przyjemniejszy. Co prawda nadal pobolewają mnie inne gnaty, ale to już jest ból znajomy i oswojony. Chyba jestem już na niego skazana, na tego mojego Małego Bóla. Zgniłożółtego, pokracznego, złośliwego stwora w czerwonym kubraczku. Dach Biblioteki UniwersyteckiejCzytaj dalej „BUW”
Grzybobranie
Pierwsze w tym roku i mam nadzieję nie ostatnie. Skromne, bo ogródkowe i popołudniowe, czyli po pierwszej – za przeproszeniem – penetracji terenu. Ale coś tam mi się udało uzbierać, choć nie jakieś nadzwyczajne okazy. Okazy zbierał przyjaciel, który penetrował teren przede mną i tylko potem wskazywał: „o, tu, pod tą sosenką zawsze jest dużo”.Czytaj dalej „Grzybobranie”
Mermaids
W ramach testów technicznych mojego układu mięśniowo-szkieletowego wyszłam dzisiaj na krótki spacer szlakiem nadwiślańskim na południe. Testy wyszły umiarkowanie pozytywnie, tzn. wyszłam, przeszłam i wróciłam o własnych nogach, ale nie był to swobodny spacer, ale bezustanne wsłuchiwanie się w sygnały alarmowe wysyłane z różnych części mojej cielesnej powłoki. Upał i przedburzowa duchota też nie pomagały.Czytaj dalej „Mermaids”