Dowody na istnienie

Spacer dziś krótki, bo dzień coraz krótszy, a dzień pracy coraz dłuższy (a jeszcze się nawet na dobre nie zaczęło…). Ale to tym bardziej głowę trzeba przewietrzyć, póki jeszcze da się.

Kolejna część Marymontu bielańskiego, czyli Kaskada. Dzisiaj część mniej ciekawa, przede wszystkim – płaska i bez kaskady. Obszar między ul. Klaudyny i Lektykarską zabudowany jest głównie współczesnymi domkami jednorodzinnymi. Nic tu zbytnio oka nie przykuwa. Wąskie uliczki zastawione samochodami i domostwa – każde z innej parafii, co tam sobie kto wymyślił i na co tam kogo było stać. Mieszkaniowy groch z kapustą. Ja jednak szukałam rodzynków, czyli moich ulubionych staroci. Bo to tu był kiedyś ten nędzny, brudny, karczemny, zapijaczony i beznadziejny Marymont, opisywany w „Sonacie marymonckiej” i „Wilku” przez Hłaskę. (Ma zresztą tutaj swoją ulicę). Niewiele ich zostało, murszeją i zarastają krzaczorami i zdziczałymi jabłonkami, nie ma jak zrobić zdjęcia. Ale są i swym mrocznym, nadgniłym i stęchłym istnieniem dowodzą.

No a poza tym wreszcie znalazłam Ją – rzeczkę-widmo, od której wzięły swe nazwy trzy wielkie osiedla (Ruda, Potok i Rudawka), kilka ulic, a nawet jedna pizzeria. Rudawka naprawdę istnieje i oto dowód:

Rzeczka to może zbyt dużo powiedziane, raczej kanałek, ale i tak się ucieszyłam na jej widok. Szemrze sobie obok przystanku autobusowego, kaczki po niej pływają, po czym znika pod ul. Podleśną i wypływa gdzieś w Lasku Bielańskim, by za chwilę znów zniknąć, tym razem już ostatecznie, w Wiśle. Nie śmierdzi.

A przy Podleśnej jest lodziarnia z pysznymi lodami rzemieślniczymi.

Opublikowane przez typikalme

Z wykształcenia administratywista i edytor. Z zawodu urzędnik. Z urodzenia (dość już dawnego) warszawianka. Mieszkam (aktualnie) na Żoliborzu. Wychowałam się na Czerniakowie i w Śródmieściu na Ścianie Wschodniej, urodziłam się na Szmulkach, a do liceum chodziłam w Wilanowie. Lubię szwendać się po mieście, pieszo i zbiorkomem. Z aparatem (w telefonie) w pogotowiu. Serce mam po lewej stronie. Namiętnie czytam „Przekrój”. "Typical me" pochodzi z piosenki The Smiths "I Started Something I Couldn't Finish".

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: