Kolejny spacer „przy okazji”. Załatwiałam bowiem dzisiaj Sprawę na terenie kampusu najważniejszej warszawskiej uczelni. Nic nie załatwiwszy (epidemia – żeby wejść do budynku, trzeba się najpierw umówić telefonicznie z lekarzem – jak rozumiem, tutejsi pracownicy należą do tych 5% jeszcze niezaszczepionych…), udałam się na obchód terenu. Nie znam go bowiem zbyt dobrze, gdyż UW nie jest moją Alma Mater.
Studenta przybywającego na Krakowskie Przedmieście wita zabytkowa tabliczka z adresem – uniwerek znajdował się kiedyś w Komisariacie I Warszawa.
Potem student idzie do rektoratu (w Pałacu Kazimierzowskim, w tle), a następnie rozpoczyna naukę w takich oto pięknych budynkach.
Niektóre miały sławnych lokatorów – w tym mieszkał Chopin.
W tym budynku mieściła się dawniej uniwersytecka biblioteka. Ale zrobił się dla niej za mały i obecnie student musi drałować Oboźną w dół na Powiśle do nowego BUW-u (tego z ogrodem na dachu).
Nie zawsze tam dociera, albowiem po drodze jest klub „Harenda”. Niestety teraz zamknięty.
Ale dla chcącego nic trudnego. W trunki i zagrychę można się zaopatrzyć w delikatesach i urządzić domówkę.
Posilony, student wraca do wytężonej pracy (prawie tak wytężonej, jak tych siłaczy podtrzymujących balkon przed wejściem do Muzeum UW).
A tutaj studenci mają zajęcia z przysposobienia obronnego ;-).
Na terenie kampusu jest sporo intymnych zakamarków.
Poznawszy atrakcyjnego studenta płci przeciwnej (albo i tej samej), nasz student może się z nim/nią udać np. tutaj, na szczyt skarpy nad Parkiem Kazimierzowskim.
Ewentualnie (jeśli na przykład pada) do okolicznej bramy.
Zmęczony nauką student może odpocząć na jednym ze skwerów.
O, tak właśnie.
I ani się obejrzy, a tu już zostaje tylko weekend do magisterium.
A trzeba przerobić całego Sofoklesa…
Może jakiś bryk będzie w księgarni?!
Albo się nawrócić i poprosić o wstawiennictwo u sił wyższych Prymasa Tysiąclecia?
Gdy już student szczęśliwie przebrnie przez końcowe egzaminy i obroni pracę dyplomową, może wreszcie opuścić mury tego szlachetnego przybytku i zastanowić się, co dalej.
Dalsza kariera naukowa w PAN-ie – jakiś nowy przewrót kopernikański?
Jakieś nowe odkrycie?
Czy może bardziej opłaci się dyplom oprawić w ramki…
…i zatrudnić na kasie w Biedronce na Nowym Świecie? (Wersja Biedry de luxe – dla kasjerów z wyższym wykształceniem).
Wiedza z filozofii (zwłaszcza na temat stoików) na pewno przyda się w kontakcie z tzw. trudnym klientem.