


W zeszłym roku spacerowałam po Kolonii Wawelberga na Młynowie, dzisiaj na Czystem napotkałam kolejny dom pana Hipolita (i jego żony Ludwiki).


Ulicą Bema jeździły kiedyś tramwaje, co nie uszło oczywiście mojej uwadze.






W zeszłym roku spacerowałam po Kolonii Wawelberga na Młynowie, dzisiaj na Czystem napotkałam kolejny dom pana Hipolita (i jego żony Ludwiki).


Ulicą Bema jeździły kiedyś tramwaje, co nie uszło oczywiście mojej uwadze.



Muzeum zwiedziłam krótko po jego powstaniu w 2004 r. i mam co do niego mieszane uczucia, podobnie zresztą jak do całego kultu, jakim Powstanie jest otoczone. Dla mnie była to przede wszystkim tragedia, w której niepotrzebnie zginęły tysiące ludzi i zburzone zostało niemal doszczętnie moje miasto. Dlatego nie wybrałam się dzisiaj do środka, a jedynie obeszłam je dookoła, oglądając szeroko uśmiechnięte twarze powstańców na gigantycznych zdjęciach. Hej, chłopcy, hej dziewczęta, idziemy w bój…





Budynek muzeum to dawna Elektrownia Tramwajów Miejskich, mieszcząca się niedaleko zajezdni Wola. I chyba ten budynek podoba mi się w tym muzeum najbardziej.
Okolica jest intensywnie zabudowywana i napotkałam tu tylko jednego prawdziwego starocia:

Przycupnął sobie w bocznej uliczce. Wspomniana okolica wygląda natomiast mniej więcej tak:



Po kilku tygodniach wałęsania się po betonowo-ceglano-szklanej wielkomiejskiej dżungli zacniło mi się za dżunglą podwarszawską. Sosny, żarnowce, jaszczurki, mrówkolwy, paprocie, konwalie, niezapominajki, poziomki, no i oczywiście one – komary i pokrzywy – to jest to. Czyli niedziela na wsi.













Zabytkowa zajezdnia powstała w 1903 r. na potrzeby tramwajów konnych.





Na płocie zajezdni można prześledzić historię warszawskiego taboru tramwajowego. Moje ulubione to „13-tki” Konstalu – podobają mi się znacznie bardziej, niż dzisiejsze modele.





Dawna nazwa i adres placówki to Żydowski Dom Sierot na Krochmalnej. Działał od 1912 r. , w 1939 r. przeniesiony został do getta, a potem… wiadomo.
Ostatni spacer po Mirowie. Jest tu tak samo eklektycznie, jak w jego pozostałych częściach, a nawet chyba bardziej.

Tu miały stanąć Dwie Wieże Jarosława – nie wiem, jak skończyła się afera, na razie za tymi budynkami zieje gigantyczna dziura pełna sprzętu budowlanego – praca wre.



Prosi się o remont – wyglądałaby naprawdę pięknie.







„Pekin” to w gwarze warszawskiej określenie przeludnionej kamienicy czynszowej. Mieszkańców dawnego Pekinu eksmitowano, kamienicę odremontowano z przeznaczeniem na luksusowy apartamentowiec.

Obecnie przekształcany w Muzeum Getta Warszawskiego.




Kładka – konstrukcja usytuowana nad jezdnią albo torami kolejowymi, umożliwiająca pieszym przedostanie się na drugą stronę (SJP).
Może być piesza, może być pieszo-rowerowa, może być widokowa… Może być też taka:

Pomnik upamiętniający drewniany most nad ul. Chłodną, oddzielającą małe i duże getto – tzw. Kładka Pamięci. Przypomina o obłędzie, w jakim pogrążył się świat w czasie II wojny światowej – podzielenie miasta i ludzi w nim mieszkających na dwie części według kryterium rasowego/narodowościowego, wybudowanie w tym celu murów i specjalnych kładek…
A to parę innych pozostałości sprzed wojny – tej dzielnicy już nie ma, na jej miejscu wyrosły w latach 50-tych socrealistyczne kamienice, w latach 70-tych bloki Osiedla za Żelazną Bramą, a w 90-tych paskudne biurowce.







Instalacja artystyczna między domami przy Żelaznej. Ojciec izraelskiego pisarza w czasie wojny ukrywał się przez wiele miesięcy w tak ciasnym pomieszczeniu, że nie można w nim było ani wstać, ani leżeć, tylko siedzieć. Po uwolnieniu z niego nie mógł chodzić i miał zaniki mięśniowe. Trudno w to uwierzyć, ale tako rzecze Wikipedia.
W instalacji – pomimo że w najszerszym miejscu miała ona 122 cm – można było mieszkać (pierwszym mieszkańcem był Etgar Keret). Był tam „salon”, sypialnia, kuchnia i łazienka z prysznicem.
I tu muszę się do czegoś przyznać: pomijając kontekst – fascynują mnie takie miejsca. Jestem fanką mikromieszkań, uwielbiałam oglądać „Małe i wspaniałe” i dużo bym dała, żeby spędzić tydzień w tym domu. Ograniczyć się do niezbędnego minimum, skompaktować się maksymalnie, zagospodarować każdy skrawek powierzchni i umościć się w nim wygodnie (w miarę… :-)). Wiem, chore, ale naprawdę kręcą mnie takie wyzwania. Oczywiście nie na dłuższą metę (chociaż większość dzieciństwa spędziłam w pokoju o powierzchni 6 m kw, i czułam się w nim dobrze).
I brawa dla architekta Jakuba Szczęsnego.








I jeszcze dwie trochę nowsze kamienice.


Czyli Wielki Błękit na Mirowie.










Mieszkam w Warszawie od urodzenia, czyli od… no, dosyć długiego czasu i wydawało mi się, że dobrze ją znam, ale w tej okolicy nie byłam dawno i po raz pierwszy podczas moich spacerów po stolicy czułam się dzisiaj, jakbym chodziła po zupełnie nieznanym mieście.
Wbrew pozorom tu także mieszkają ludzie.

Zastanawiam się jednak, kto pracuje w tych wszystkich biurowcach – przecież dzisiaj wszyscy pracują ZDALNIE.
Pozostałości dawnego Mirowa jest tu znacznie mniej, niż w okolicy, którą spacerowałam wczoraj, ale są.







Fabrykę Norblina odwiedziłam już jesienią, ale było wtedy późno i ciemno – nie wszystko zauważyłam.



I jeszcze na koniec:

Czyli Mirowa część pierwsza.
Browary Haberbuscha i Schielego powstały w 1846 r. , po II wojnie światowej je upaństwowiono i produkowano w nich m.in. piwo „Królewskie” a także pierwszą w Polsce licencyjną Coca-Colę (od 1972 r.). W 2004 r. produkcję piwa zakończono, a od 2014 r., po przebudowie, znajduje się w nich kompleks mieszkalno-biurowo-gastronomiczno-usługowy.




Browary mieszczą się na wolskim Mirowie, który w czasie wojny znajdował się na terenach warszawskiego getta. Dzisiaj to dzielnica ogromnych kontrastów. Między nowoczesnymi apartamentowcami i biurowcami wyłaniają się – niczym duchy – wymarłe w większości kamienice z dawnych czasów.






Nie wszystkie budynki są wymarłe.


Na niemal całej Chłodnej zachowano przedwojenny bruk i stare tory tramwajowe. Fragmenty bruku zachowano też na pobliskiej Ogrodowej.
Wiele tutejszych kamienic to ostańce, w związku z czym mnóstwo tu też fajnych murali.





Nad całą okolicą góruje…
