Instytut Chemii i okolice

Naukowcy z tej placówki mają na terenie nawet salę zabaw z piłeczkami ;-).
Ul. Ludwiki.

W zeszłym roku spacerowałam po Kolonii Wawelberga na Młynowie, dzisiaj na Czystem napotkałam kolejny dom pana Hipolita (i jego żony Ludwiki).

Dawna szkoła powszechna, obecnie dwujęzyczne L.O. im. M. Kopernika, którego absolwentem jest m.in. mój bratanek.

Ulicą Bema jeździły kiedyś tramwaje, co nie uszło oczywiście mojej uwadze.

Mural ze słoniem.
Mural kulturalny.
I mój typ – mural ze smokiem (lub krokodylem) w kamizelce w szkocką kratę.

Muzeum Powstania Warszawskiego

Muzeum zwiedziłam krótko po jego powstaniu w 2004 r. i mam co do niego mieszane uczucia, podobnie zresztą jak do całego kultu, jakim Powstanie jest otoczone. Dla mnie była to przede wszystkim tragedia, w której niepotrzebnie zginęły tysiące ludzi i zburzone zostało niemal doszczętnie moje miasto. Dlatego nie wybrałam się dzisiaj do środka, a jedynie obeszłam je dookoła, oglądając szeroko uśmiechnięte twarze powstańców na gigantycznych zdjęciach. Hej, chłopcy, hej dziewczęta, idziemy w bój…

Budynek muzeum to dawna Elektrownia Tramwajów Miejskich, mieszcząca się niedaleko zajezdni Wola. I chyba ten budynek podoba mi się w tym muzeum najbardziej.

Okolica jest intensywnie zabudowywana i napotkałam tu tylko jednego prawdziwego starocia:

Przycupnął sobie w bocznej uliczce. Wspomniana okolica wygląda natomiast mniej więcej tak:

Pomnik Stefana Kuryłowicza przed budynkiem jego projektu (Wola Center).
Balkony dla odważnych.
I tradycyjnie trochę sztuki ulicznej.

Światłocienie

Po kilku tygodniach wałęsania się po betonowo-ceglano-szklanej wielkomiejskiej dżungli zacniło mi się za dżunglą podwarszawską. Sosny, żarnowce, jaszczurki, mrówkolwy, paprocie, konwalie, niezapominajki, poziomki, no i oczywiście one – komary i pokrzywy – to jest to. Czyli niedziela na wsi.

Zajezdnia Wola

Hala warsztatowa.

Zabytkowa zajezdnia powstała w 1903 r. na potrzeby tramwajów konnych.

Na płocie zajezdni można prześledzić historię warszawskiego taboru tramwajowego. Moje ulubione to „13-tki” Konstalu – podobają mi się znacznie bardziej, niż dzisiejsze modele.

Kolejny wolski mural.
Jeszcze trochę sztuki ulicznej…
Klasztor Karmelitanek.
Pomnik Janusza Korczaka przed Domem Dziecka jego imienia.

Dawna nazwa i adres placówki to Żydowski Dom Sierot na Krochmalnej. Działał od 1912 r. , w 1939 r. przeniesiony został do getta, a potem… wiadomo.

Srebrna i okolice

Ostatni spacer po Mirowie. Jest tu tak samo eklektycznie, jak w jego pozostałych częściach, a nawet chyba bardziej.

ul. Srebrna.

Tu miały stanąć Dwie Wieże Jarosława – nie wiem, jak skończyła się afera, na razie za tymi budynkami zieje gigantyczna dziura pełna sprzętu budowlanego – praca wre.

ul. Pańska.
Muzeum Woli w Pałacyku Sikorskiego.

Modernistyczna stacja kolejowa Warszawa Ochota.

Prosi się o remont – wyglądałaby naprawdę pięknie.

Mural Latający Domek.
Zegar na kamienicy na Miedzianej.
ul. Chmielna.
Biurowiec Cavatina – też na Chmielnej.
Tu z innej perspektywy.

Varso Tower i okolice

Najwyższy budynek w Polsce i w Unii Europejskiej – 310 m (z iglicą).
Kamienica Krongolda, czyli tzw. Pekin.

„Pekin” to w gwarze warszawskiej określenie przeludnionej kamienicy czynszowej. Mieszkańców dawnego Pekinu eksmitowano, kamienicę odremontowano z przeznaczeniem na luksusowy apartamentowiec.

Dawny Szpital Dziecięcy Bersohnów i Baumanów.

Obecnie przekształcany w Muzeum Getta Warszawskiego.

Fragment muru getta widoczny z Al. Jana Pawła II.

Mural Jacka Kuronia (tu w roku 1965) autorstwa Wilhelma Sasnala.

Kładka

Kładka – konstrukcja usytuowana nad jezdnią albo torami kolejowymi, umożliwiająca pieszym przedostanie się na drugą stronę (SJP).

Może być piesza, może być pieszo-rowerowa, może być widokowa… Może być też taka:

Pomnik upamiętniający drewniany most nad ul. Chłodną, oddzielającą małe i duże getto – tzw. Kładka Pamięci. Przypomina o obłędzie, w jakim pogrążył się świat w czasie II wojny światowej – podzielenie miasta i ludzi w nim mieszkających na dwie części według kryterium rasowego/narodowościowego, wybudowanie w tym celu murów i specjalnych kładek…

A to parę innych pozostałości sprzed wojny – tej dzielnicy już nie ma, na jej miejscu wyrosły w latach 50-tych socrealistyczne kamienice, w latach 70-tych bloki Osiedla za Żelazną Bramą, a w 90-tych paskudne biurowce.

Chłodna róg Waliców – miejsce, w którym znajdował się niemiecki bunkier.
Dom Kereta.

Instalacja artystyczna między domami przy Żelaznej. Ojciec izraelskiego pisarza w czasie wojny ukrywał się przez wiele miesięcy w tak ciasnym pomieszczeniu, że nie można w nim było ani wstać, ani leżeć, tylko siedzieć. Po uwolnieniu z niego nie mógł chodzić i miał zaniki mięśniowe. Trudno w to uwierzyć, ale tako rzecze Wikipedia.

W instalacji – pomimo że w najszerszym miejscu miała ona 122 cm – można było mieszkać (pierwszym mieszkańcem był Etgar Keret). Był tam „salon”, sypialnia, kuchnia i łazienka z prysznicem.

I tu muszę się do czegoś przyznać: pomijając kontekst – fascynują mnie takie miejsca. Jestem fanką mikromieszkań, uwielbiałam oglądać „Małe i wspaniałe” i dużo bym dała, żeby spędzić tydzień w tym domu. Ograniczyć się do niezbędnego minimum, skompaktować się maksymalnie, zagospodarować każdy skrawek powierzchni i umościć się w nim wygodnie (w miarę… :-)). Wiem, chore, ale naprawdę kręcą mnie takie wyzwania. Oczywiście nie na dłuższą metę (chociaż większość dzieciństwa spędziłam w pokoju o powierzchni 6 m kw, i czułam się w nim dobrze).

I brawa dla architekta Jakuba Szczęsnego.

Plac Europejski

Czyli Wielki Błękit na Mirowie.

Mieszkam w Warszawie od urodzenia, czyli od… no, dosyć długiego czasu i wydawało mi się, że dobrze ją znam, ale w tej okolicy nie byłam dawno i po raz pierwszy podczas moich spacerów po stolicy czułam się dzisiaj, jakbym chodziła po zupełnie nieznanym mieście.

Wbrew pozorom tu także mieszkają ludzie.

Plac zabaw.

Zastanawiam się jednak, kto pracuje w tych wszystkich biurowcach – przecież dzisiaj wszyscy pracują ZDALNIE.

Pozostałości dawnego Mirowa jest tu znacznie mniej, niż w okolicy, którą spacerowałam wczoraj, ale są.

…jednak nie wiadomo, jak długo.

Cała okolica to jeden wielki plac budowy.
Mural Ireny Kwiatkowskiej.

Fabrykę Norblina odwiedziłam już jesienią, ale było wtedy późno i ciemno – nie wszystko zauważyłam.

I jeszcze na koniec:

Browary Warszawskie i okolice

Czyli Mirowa część pierwsza.

Browary Haberbuscha i Schielego powstały w 1846 r. , po II wojnie światowej je upaństwowiono i produkowano w nich m.in. piwo „Królewskie” a także pierwszą w Polsce licencyjną Coca-Colę (od 1972 r.). W 2004 r. produkcję piwa zakończono, a od 2014 r., po przebudowie, znajduje się w nich kompleks mieszkalno-biurowo-gastronomiczno-usługowy.

Willa Schielego.
Laboratorium.
Warzelnia.
Na zdrowie!

Browary mieszczą się na wolskim Mirowie, który w czasie wojny znajdował się na terenach warszawskiego getta. Dzisiaj to dzielnica ogromnych kontrastów. Między nowoczesnymi apartamentowcami i biurowcami wyłaniają się – niczym duchy – wymarłe w większości kamienice z dawnych czasów.

Fragment muru getta.
Obrys posterunku żandarmerii niemieckiej na Żelaznej.

Nie wszystkie budynki są wymarłe.

Kamienica Partowicza z lat 30. – to tu znajdował się posterunek.
Kamienica Markowskiego na Chłodnej.

Na niemal całej Chłodnej zachowano przedwojenny bruk i stare tory tramwajowe. Fragmenty bruku zachowano też na pobliskiej Ogrodowej.

Wiele tutejszych kamienic to ostańce, w związku z czym mnóstwo tu też fajnych murali.

Jan Lityński w marcu 1968 r.
Mural „Lungful” wenezuelsko-niemieckiego artysty SatOne przedstawia płuca – oddychające smogiem po lewej i czystym powietrzem po prawej.

A to taki mały… szafownik.

Nad całą okolicą góruje…

World Trade Cent… – tfu, oczywiście Warsaw Trade Tower.