Marynin

Czyli bemowskiego działkowego szwendactwa ciąg dalszy. Dzisiaj pozostałości starej wsi na Nowych Górcach, między torami kolejowymi a trasą Via Baltica.

Wąską dróżką…
…na przełaj przez tory…
…i kładką przez trasę…
…z widokiem na zachód słońca…
Niestety deweloper też przyuważył to miejsce.

Bemowo-Lotnisko

Osiedle mieszkaniowe położone na terenach dawnego lotniska wojskowego, nieopodal nadal działającego lotniska Bemowo. Samoloty stąd już nie startują, ale można napotkać lotniskowe pozostałości.

Dawny pas startowy na ul. Osmańczyka…
…starą wieżę kontroli lotów…
…stary samolot wojskowy w Instytucie Technicznym Wojsk Lotniczych…
To nie wiem co to jest. Raczej nic dobrego.
Zakaz wjazdu. Wstąpić też niestety nie można, a wygląda zachęcająco w otoczeniu bemowskich blokowisk.

Młociny – Muzealna

Ul. Muzealna na Młocinach to dawna aleja prowadząca do pałacu Henryka von Brühla z XVIII w. Położony na skarpie, otoczony ogrodem, w którym znajdował się teatr leśny i świątynia Diany, zwany był „Wilanowem Północy”. Za PRL-u było tu Muzeum Kultur Ludowych. Obecnie stoi niewykorzystany, prywatny właściciel otoczył go płotem przecinającym wał przeciwpowodziowy, szlak turystyczny i rowerowy i jest całkowicie niedostępny.

Ul. Muzealna.

Z ulicy można zobaczyć niewiele.

Ale wokół stoi trochę innych staroci, lepiej widocznych.

A niektórzy młocinianie stawiają w ogródkach interesujące altanki ogrodowe…

Chyba właściciele naoglądali się „Małych i wspaniałych” na Domo+.

Dużo bym dała, żeby zobaczyć, co jest w środku.

Powiśle

Kiedyś dzielnica biedoty, opisywana barwnie przez Prusa w „Lalce”, zalewana regularnie przez Wisłę (czego pozostałością jest nazwa jednej z ulic – Topiel), dzisiaj jedna z warszawskich dzielnic najbardziej „sexy”, w sensie – najbardziej pożądanych przez młodych i pięknych (i bardzo bogatych). Dzisiaj niewielki fragment między Dobrą, Browarną, Topiel i Tamką.

Powiślański „Hogwart”, czyli szkoła „Pod Sową” na Drewnianej.

Pierwszy publiczny gmach szkolny w Warszawie (z 1906 r.). Absolwentami są m.in. ks. Adam Boniecki, Wojciech Mann i Stanisław Tym. Obecnie szkoła podstawowa.

Szkolna sowa.
Fasada szkoły od ul. Dobrej.
Boisko szkolne od ul. Leszczyńskiej.
Budynek Apostolatu Maryjnego na Radnej.
Captain America.
Budynek Neofilologii i Lingwistyki Stosowanej UW.

Uchodźca

Borrow take in a dog and take it for a walk.

Nie ja wprawdzie przygarnęłam, ale byłam obecna przy przygarnianiu i bezpański kundelek z Charkowa zapamiętał mnie, mam nadzieję, jako członka nowego stada. Jak na uchodźcę ze strefy wojennej jest bardzo wesoły i żywiołowy. Musi sobie jeszcze tylko ułożyć stosunki z Sunią, która na razie marszczy nos i traktuje go jak nieznośnego gówniarza i będzie mu dobrze na polskiej wsi.

Хау, хау! Помогите!

Jest to Ukrainiec rosyjskojęzyczny.

Czy przysługuje mi darmowy weterynarz? 😉

A, i najważniejsze – jest trochę niesforny, ale nie gryzie nikogo w tyłek!

Port Praski

Visit the old haaf station at Fethaland, keeping an eye open for purple saxifrage on the way.

Portów rybackich w Warszawie nie ma, porty rzeczne jednak są – trzy. Odwiedziłam wczoraj jeden z nich, na Starej Pradze. Okolica od kilku lat ulega wielkim przemianom, będzie tu high-life, ale teraz można jeszcze poszwendać się po chaszczach i pooglądać stare rudery.

Jeden z portowych basenów.
Wejście…
…do tajemniczego ogrodu ;-).

Miejsce, sądząc po pozostałościach, służy głównie za bar pod chmurką, ale wczoraj byli tu tylko wędkarze i psiarze.

Port aż błyszczy nowością, więc i podziwiających sporo.

Podziwialiśmy ze świeżo otwartej kładki pieszo-rowerowej.

Komisariat rzeczny stołecznej Policji.
Nikt się wczoraj nie topił – motorówki stały zacumowane.
Śluza.
Pomnik Kościuszkowców jako abstract art.
Wejście do portu.
Dla zainteresowanych hydrologią jest pouczająca tabliczka.
Najwyższy odnotowany stan wody w warszawskiej Wiśle to 863 cm (w 1844 r.), najniższy – 56 cm (w 2012 r.).

Podczas ostatniej „niżówki” można było pooglądać elementy dekoracyjne Zamku Królewskiego zrabowane przez Szwedów podczas potopu i zatopione wraz ze statkiem.

W końcu prawdziwa Stara Praga.
Sekcja zwłok.
Alkohole na rogu.
Kamienica Pod Sowami z 1912 r.
Plac zabaw.

Mama – rodowita prażanka – opowiada, że gdy była dzieckiem, ulubionym placem zabaw okolicznych dzieciaków był dom „u dziada” – stara czynszówka, zbombardowana pod koniec wojny i opuszczona przez mieszkańców. Wiele lat trwało, zanim ją w końcu rozebrano.

Okolica miejscami wygląda jak skansen, jeszcze trochę, a miejscowi pijaczkowie zaczną dawać pokazy za opłatą niczym tubylcy z egzotycznych wysp…

***

I spacer można by uznać za bardzo udany, gdyby nie ten mały, rudy, jazgotliwy…

Krzywdy wielkiej mi nie zrobił, ale lepiej dmuchać na zimne.

Wiosna na wsi

Trochę faktur…

Trochę kwiatów…

Trochę krajobrazu…

Tylko tyle i aż tyle. Po wczorajszym pierwszym dniu w Gmachu („żelbetonowym orle trójskrzydłym z torsem skalistym, przytłaczającym i onieśmielającym”) włóczęga po naszym ulubionym chwastowisku-wysypisku dała ulgę i wytchnienie. Nawet nie zauważyłam, kiedy prawie minął kwiecień.