Była Gnojna Góra, była Górka Szczęśliwicka, Moczydłowska, Kopiec Czerniakowski był kilka razy, Kopa Cwila była, przyszła pora na ostatni warszawski szczyt. Nie najwyższy (niecałe 134 m n.p.m.), ale najodleglejszy i najtrudniejszy do zdobycia (jeśli wybierze się niewłaściwą ścieżkę…).
W drodze na szczyt czuwał nade mną jednak Anioł. Stanisław Anioł.


Kabacka górka, jak wszystkie pozostałe warszawskie wzniesienia, ma antropogeniczny charakter, usypano ją w latach 70. XX wieku. Opanowana w większości przez rowerzystów na BMX-ach i MTB-kach. Gdy byłam tu kilkanaście lat temu, opanowana była przez miłośników latawców (jedna z licznych nazw góry to Góra Latawcowa). Skoki na dircie są widowiskowe, ale wolę latawce.




Znaczy tory techniczne, którymi nowe wagoniki przyjeżdżają do Stacji Techniczno-Postojowej na Kabatach.

