Trochę mnie nie było, ale to nie znaczy, że nic się nie działo.

Najpierw zadzwonili kuzyni z Zielonej Góry, że przyjeżdżają na finały koszykówki Legii z Zastalem.

Niestety nie mogłam wziąć urlopu, bo w czerwcu okres w robocie gorący, musiałam pracować (na szczęście w większości zdalnie).

Ale ogarnąć mieszkanie trzeba było, pościel uprać itd.

Zakupy jakieś zrobić…

Oni też z pustymi rękami nie przyjechali.

Poza koszykówką trzeba im było jakoś czas zorganizować, więc poszliśmy do kina.

I na koniec napić się czegoś na mieście.
Muzeum Życia w PRL-u, Warszawa, 5 czerwca.
Większość przedmiotów z tego muzeum kojarzę z dzieciństwa, więc sama poczułam się trochę jak obiekt muzealny. A do PRL-u mam stosunek sentymentalno-krytyczno-nostalgiczny. Nie wszystko w nim było złe, a całkiem sporo rzeczy było lepszych, niż teraz.
W domu rodziców był ten czarny telefon. Muszę sprawdzić, czy jeszcze stoi…
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Ja „odziedziczyłam” po teściach brata metalową tarczę od jeszcze starszego telefonu, mam plan żeby sobie z niej zrobić fidget-toy (cudownie się nią kręci i wydaje fajny dźwięk). Jak mi się to uda, to się pochwalę :-).
PolubieniePolubione przez 1 osoba
Czekam 🙂
PolubieniePolubienie