Modi

On monday, December 3, 1917 a group of invited guests gathered in Berthe Weill’s gallery for the opening of Modigliani exhibition. It was the 33-year-old artist’s first one man show and would remain the only one in his lifetime. […] It was Modigliani’s bad luck that exactly opposite the gallery lay a police station, where the reason for the ever-increasing stream of visitors to the gallery was quickly noticed. Not only were a number of large-format nude paintings hung in the gallery rooms; for publicity purposes, one of Modigliani’s elegant nudes had also been placed in the window. […] This caused a small scandal which ended with the show being banned. Berthe Weill was called in to see the commissioner. […] „‚You wanted to see me?’ – ‚Yes; I order you to take down all that filth.’ […] ‚What is so bad about the nudes?’ – ‚Those naked women! (…) They have pubic hair.’ […] ‚If my orders are not carried out immediately, I will have everything seized by a squad of policemen.’ What an idyll (…) Each policeman in the squad with a naked Modigliani beauty in his arms (…) I closed the gallery and the invited guests helped me to take down the paintings.”

Doris Krystof, „Amedeo Modigliani 1884-1920; The Poetry of Seeing”: Taschen GmbH, 2017

Tak oto, z powodu włosów łonowych, zakończyła się jedyna indywidualna wystawa Modiglianiego (za jego życia). Dzisiaj jego akty są „najczęściej recenzowaną i obsypywaną pochwałami częścią jego dorobku” (Wikipedia), a jeden z nich został niedawno sprzedany za ponad 157 mln dolarów. Mnie bardziej podobają się jego portrety z ostatnich lat życia, te melancholijne, długoszyje, z tajemniczymi, pustymi, migdałowymi oczami. „Happiness is an angel with a serious face” – napisał artysta do Paula Alexandre’a. Zgadzam się, szczęście nie musi, a nawet nie powinno być głupkowato uśmiechnięte czy roześmiane.

Portret Luni Czechowskiej z 1919 r.

Lunia Czechowska była żoną Kazimierza Czechowskiego, polskigo socjalisty, anarchisty i w końcu bolszewika, który z kolei był przyjacielem Leopolda Zborowskiego, marszanda Modiglianiego. Filiżanka do espresso – prezent od Byłego – jest tylko stylizowana na twórczości słynnego Włocha.

Opublikowane przez typikalme

Z wykształcenia administratywista i edytor. Z zawodu urzędnik. Z urodzenia (dość już dawnego) warszawianka. Mieszkam (aktualnie) na Żoliborzu. Wychowałam się na Czerniakowie i w Śródmieściu na Ścianie Wschodniej, urodziłam się na Szmulkach, a do liceum chodziłam w Wilanowie. Lubię szwendać się po mieście, pieszo i zbiorkomem. Z aparatem (w telefonie) w pogotowiu. Serce mam po lewej stronie. Namiętnie czytam „Przekrój”. "Typical me" pochodzi z piosenki The Smiths "I Started Something I Couldn't Finish".

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: