Była Góra Marii, dzisiaj było Miasto Marii (innej – Potockiej), na Powiślu. Czyli posuwam się wzdłuż Wisły na południe, podśpiewując socrealistyczne pieśni. Uderza brak detali, ale jak się buduje dom w 19 dni, to się o detalach nie myśli. Dzisiaj miejsce już trochę zapomniane i zaniedbane, zestarzało się razem ze swoimi pierwszymi mieszkańcami. I chyba niewielu ich jeszcze żyje. Nikt już nie tańczy przy fontannie na rynku, zresztą ta jest w remoncie. Mury obdrapane, pokryte liszajami i płatami obłażącej farby. Ale jak dla mnie – im bardziej obdrapane, tym lepiej… : )




Za cholerę nie wiem, o co chodzi z tymi małpami. (Nie czytałam Trylogii).





