Ogród Krasińskich

Okolice zabytkowego, założonego w XVII w. Ogrodu Krasińskich odwiedzam co tydzień od trzech lat, ale – jak to często bywa w przypadku miejsc często odwiedzanych – rzadko do niego zaglądam. Dzisiaj postanowiłam to nadrobić.

Pałac Krasińskich (własność Biblioteki Narodowej).
Koń „wyskakujący” z płaskorzeźby.
Kaskada, niestety nieczynna.
Barokowa brama główna.
Pomnik Bitwy pod Monte Cassino przed Ogrodem.
Tory donikąd na ul. Stare Nalewki.

Zachowane pozostałości ul. Nalewki, przed wojną jednej z najważniejszych ulic Muranowa. W czasie wojny znajdowała się przy niej jedna z głównych bram warszawskiego getta, tu też miały miejsce pierwsze walki w czasie powstania w getcie. Obecnie istnieje tylko niewielki fragment oryginalnej ulicy.

Arsenał (obecnie Muzeum Archeologiczne).

Tu z kolei, miesiąc przed wybuchem powstania w getcie, w marcu 1943, miała miejsce Akcja pod Arsenałem.

Dawno na Spacerniaku nie było muralu.
I jeszcze trochę błękitnego nieba na Błękitnym Wieżowcu.

Opublikowane przez typikalme

Z urodzenia warszawianka. Lubię szwendać się po mieście, pieszo i zbiorkomem. Lubię też chaszcze i chwasty. "Typical me" pochodzi z piosenki The Smiths "I Started Something I Couldn't Finish".

4 myśli na temat “Ogród Krasińskich

  1. Urokliwe okolice. Pałac Krasińskich jak i Arsenał raz zwiedzony od środka. Na pomniku Bitwy jest warszawska syrenka dla spostrzegawczych. A przed pierwszą siedzibą pewnej wawarszawskiej radiostacji, Błękitnym Wieżowcem, ma swoją rzeźbę „pan w sukience”, czyli prezydent Starzyński. Zabrakło tylko korpulentnych Katarzyn. Może następną razą? 😉

    Polubienie

  2. Tą razą były okolice w stronę domu, czyli Żoliborza. Najbardziej działają mi na wyobraźnię te opuszczone tory tramwajowe. Pojawiają się w tym bruku zupełnie ni stąd, ni zowąd, jak z innego świata, którego już nie ma. W ogóle lubię stare pozostałości brukowanych ulic.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Osobiście mam uraz z dzieciństwa do warszawskich kocich łbów. Niestety amplituda nierówności była zbyt duża jak na zawieszenie dużego fiata i strasznie huczało i stukało w samochodzie jak jechałem jako pasażer z rodzicami po brukach stolicy. Fragment tychże zachował się w okolicach ulicy Chłodnej, o ile pamięć nie myli. 😉

    Polubienie

  4. Heh… A ja właśnie lubię je chyba dlatego, że kojarzą mi się z najwcześniejszymi wspomnieniami z dzieciństwa, kiedy jeszcze mieszkaliśmy na Szmulkach (tam to były prawdziwe „kocie łby”!) Nie mieliśmy samochodu, ale czasami jeździłam z mamą taksówką, co było dla mnie niebywałą atrakcją. Wtedy były to jeszcze głównie warszawy. I mam takie wspomnienie: późny wieczór, wielki samochód z malutkimi okienkami i ten charakterystyczny szurgot opon po tych wielkich kamulcach… 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Dodaj komentarz