Grudzień

Marny spacerowo grudzień, ale tak być musiało – nie dość, że dni krótkie, a weekendy pogodowo paskudne, to w pracy tradycyjny grudniowy zasuw, do tego pogrzeb i przygotowania przeprowadzkowe. Na szczęście sąsiedzi dopisują i codziennie zostawiają jakieś zacne pudła w śmietniku. Mam tylko nadzieję, że nie przyniosę w nich do domu jakiejś myszy.

Czerwiec

Cienko ze spacerami znowu, ale czerwiec, mimo że piękny, to dla mnie ciężki miesiąc, głównie ze względu na nawał pracy w jego pierwszej połowie. Druga połowa to z kolei upały lub deszcze. Na szczęście był czeski przerywnik, który jakoś go tam zapisał we wspomnieniach.

Kwiecień

Majówka na razie niezbyt udana – pograbiłam ogródek, porobiłam zakupy w Arkadii, pospacerowałam z mamą po zatłoczonych Łazienkach, posiedziałam w pracy (bo nie nazwę tego pracą… ;-)). A więc tylko podsumowanie – również skromne – kwietnia. Ale podpisałam też umowę na czas nieokreślony, dostałam awans, podwyżkę i służbowego laptopa. Nie jest źle. Ale nie jestCzytaj dalej „Kwiecień”