Zaległy spacer majówkowy.

Muszę tu przyjść wieczorem.

Z dala od muzyki, dmuchańców i cukrowej waty. I tylko ten billboard w oddali…
*
Dzień Flagi rozpoczął mi się od spalenia biało-czerwonej. Nie, nie sprofanowałam narodowego symbolu. Po prostu rano najpierw poczułam swąd, potem za oknem zobaczyłam dym, potem przyjechała straż i podlała mi kwiatki na balkonie, a potem zobaczyłam, jak z balkonu sąsiadów, którzy prawdopodobnie wyjechali na majowy weekend sfruwa płonący biało-czerwony skrawek materiału. Pewnie znowu niedopałek od lokatorów z góry. Palcie sobie, ale do cholery, są popielniczki.
O rety!!! Moglo sie to zle skonczyć.
Nie rozumiem ludzi, ktorzy wszedzie wyrzucają niedppałki…
PolubieniePolubienie