


Miesiąc pod znakiem kontuzji, więc spacerów jak na lekarstwo. Za to widoki z okna lepsze, niż się mogłam w lutym spodziewać. Niestety żeby je zobaczyć, trzeba wyjść na balkon. Balkon jest w trakcie urządzania – kupiłam „składaną” podłogę i usiłuję ją dopasować do metrażu (1,14 m :)). Czyli muszę kupić piłę. Ale nic to – złożyłam sofę, złożyłam stół, to i podłogę złożę. Brakuje mi wróbli i sikorek – im pewnie też brakuje mojego poidełka-wanienki.
Ojoj, dopiero dzisiaj przeczytałam o Twoich kontuzjach… Współczuję. Tylko rehabilitacja (właśnie kończę swoją) pomaga w takich stanach.
Ale miło, że to nie niszczy Twojej pasji fotografowania i opowiadania o tych wszystkich urokliwych miejscach. Też jestem fanką ścieżek:) Życzę Ci ochłodzenia – baaardzo jest teraz u mnie przyjemnie – i dobrego samopoczucia 🍀
Wilganna
PolubieniePolubienie
…a ja dopiero dzisiaj zauważyłam Twój komentarz… Ale życzenia ochłodzenia niezmiennie aktualne, więc dziękuję i nawzajem. Mało ostatnio chodzę nie z powodu kontuzji, która nie jest aż tak dokuczliwa, a przez ten gorąc…
PolubieniePolubienie