Madryt – Mercado de San Miguel

Czyli krótka przebieżka po madryckiej starówce przed popołudniowym odlotem do Warszawy. Oczywiście rozpogodziło się (im bliżej wyjazdu, tym robiło się ładniej). Obecnie raczej foodhouse, ale z pysznym jedzeniem. Oliwki, sery, owoce morza, szynki, kiełbasy i słodycze. A tu takie serniczki, nie wiem, czy lokalne, ale w życiu chyba nie jadłam lepszego serniczka, w środku jestCzytaj dalej „Madryt – Mercado de San Miguel”

Madryt – Prado

W drodze do ministerstwa… W samym muzeum zdjęć robić nie wolno, a oglądanie obrazów Boscha wygląda jak oglądanie Mony Lisy w reklamie jednego z banków, ale zdecydowanie warto je odwiedzić, bo oprócz „Ogrodu rozkoszy ziemskich” są tam inne, mniej znane i oblegane dzieła niderlandzkiego malarza (i nie tylko oczywiście). Do wyboru miałyśmy jeszcze Picassa wCzytaj dalej „Madryt – Prado”

Madryt – Santiago Bernabeu

Jak wspomniałam wcześniej, trafiłyśmy akurat na derby Madrytu. Już dzień przed na ulicach można było spotkać sporo policji, ale po meczu było raczej spokojnie, przynajmniej w „naszej” części miasta. Mecz Atletico z Realem oglądany był w każdej niemal knajpie (dla porządku: Real wygrał). Stadion akurat jest w przebudowie i wygląda zupełnie inaczej niż na magnesie,Czytaj dalej „Madryt – Santiago Bernabeu”

Madryt – Don Kichot

Gran Via – najbardziej chyba znana i reprezentacyjna ulica Madrytu. Dużo biurowców i drogich sklepów. Czuć atmosferę wielkiego miasta. Jak zresztą większość tutejszych atrakcji, ale cóż – sezon turystyczny jeszcze się nie zaczął. W fontannie Fuente de Cibeles przed budynkiem poczty głównej (między innymi) kibice piłkarscy świętują zwycięstwa swoich drużyn. Następnego dnia były derby Madrytu,Czytaj dalej „Madryt – Don Kichot”