Madryt – Don Kichot

W Madrycie już wiosna (aczkolwiek zimna i deszczowa niestety).

Na początek – przywitanie z tymi dwoma panami.
Rzut oka na pałac królewski…
…i ogólnie na miasto.

Zaraz zakwitnie.

Dużo tu tego typu budowli.

Gran Via – najbardziej chyba znana i reprezentacyjna ulica Madrytu. Dużo biurowców i drogich sklepów. Czuć atmosferę wielkiego miasta.

Biurowiec „Metropolis” niestety częściowo w remoncie, więc nie oświetlony.

Jak zresztą większość tutejszych atrakcji, ale cóż – sezon turystyczny jeszcze się nie zaczął.

Może kaczuszkę?

Zimno i pada, więc na rozgrzewkę ciepłe i tłuste churrosy z gorącą czekoladą.

Plaza de Cibeles.

W fontannie Fuente de Cibeles przed budynkiem poczty głównej (między innymi) kibice piłkarscy świętują zwycięstwa swoich drużyn. Następnego dnia były derby Madrytu, ale było zdecydowanie za zimno na tego rodzaju fiestę.

Opublikowane przez typikalme

Z urodzenia warszawianka. Lubię szwendać się po mieście, pieszo i zbiorkomem. Lubię też chaszcze i chwasty. "Typical me" pochodzi z piosenki The Smiths "I Started Something I Couldn't Finish".

Dodaj komentarz